Archiwum dla sierpień, 2009

NIBY PRACA LUDZKIEGO DUCHA NA ZIEMI

NIBY PRACA LUDZKIEGO DUCHA NA ZIEMI

507.

Ziemskie duchy, niby ludzie cały czas podczas pobytu na ziemi udają, że pracują, lecz zajmują się tylko materią, a ze swoim duchem leniuchują, tak są martwi duchowo, gdyż tylko duch ożywia materię, a sama materia jest bez życia.

I tak ziemscy ludzie ożywiają swoją ziemską materię, znów tylko materię nadając jej sztucznego ruchu, kupując sobie tak ułudę ożywiania materię elektroniką, maszynami czy urządzeniami.

Tak się uspokajają fundując sobie ciągle coś czym pusty mózg przedni mógłby błysnąć ziemsko, przed podobnie otępiałym tworem. Całość się nakręca i przenika wszystkie dziedziny tak zwanego życia ziemskich ludzi, przez jednostronne rozumowe ziemskie bycie.

Wszystko się uwstecznia, tak zwany wzrost gospodarczy i mocny upadek narodów na całej ziemi.

Trudno takim tworom ziemskim pomóc, gdyż skoncentrowali się jednostronnie tylko na ziemskim, a religia czy nauka odeszły dawno temu od Prawdy, grzebiąc rozumowo logikę myślenia i odczuwanie.

Jednak obecnie zaczynają się niektórzy budzić wewnętrznie, duchowo, gdyż mają Światła wsparcie i choć dzieje się to przy towarzystwie wielu wątpliwości wewnętrznych, to droga ukazuje się czysta i rozwojowa dla jego ducha.

Marność rozumowego życia, bez życia duchowego, wewnętrznego jasno się ukazuje pokazując jego lichość, cechy duchowe w nim ożywają i z prostotą małego dziecka poznają siebie i odkrywają w otoczeniu Prawdę, która konkretnie wskazuje drogę. Odrobina wytrwałości i zaczyna się czysto widzieć, słyszeć i odczuwać.

Większość otoczenia zaczyna odpadać, gdyż nie chcą przyjąć szlachetnego ducha w swoje szeregi, który na dodatek żyje i mówi Prawdę.

Po dniach, tygodniach czy miesiącach duch mocno się rozwija, żyjąc wewnętrznie widzi więcej ziemskimi oczami, potrafi pracować codziennie ze Słowem, rozróżniać i objaśniać to wszystko, co do jego świadomości zaczyna się zbliżać, aby przyjąć lub odrzucić.

Taką radosną pracą zbliży się do apostołów Prawdy lub do Mnie, wszystko zależy od specyfiki ducha, jego chęci zmian na lepsze w uczciwej pracy nad sobą samym.

To czytelne kroki rozwoju duchowego przemieniają was ludzkie duchy, a wasze promieniowania coraz czystsze kształtują waszą ziemską rzeczywistość.

Popatrzycie wstecz i się uśmiechniecie pod nosem, że to co wczoraj wydawało się nie do zrobienia, dziś wydaje się być banałem.

Zobaczę ilu z was tą drogą podąży, ilu już jest na niej, a brakuje wam tylko mocniejszego wsparcia.

Wydarzenia końcowe ruszą z całą swoją mocą wszystkich z duchowego lenistwa, z rozumowego obłędu, przygotowani to przeżyją i się w przeżyciach wzmocnią, lecz większość w przeżyciach zginie i duchowo podąży przez lej rozkładu na duchowo istotny poziom. Ci, co zostaną znajdą Mnie i apostołów, i z ogromnym zapałem rozbudujemy Królestwo Tysiącletnie na całej ziemi.

Pracy jest dużo, a możliwości do zrealizowania się duchowo jest jeszcze więcej.

Śpieszcie się, przecież każdy z was już dawno podjął decyzję do swojego wzlotu duchowego lub jego upadku.

Jezus Chrystus Nauczyciel

Skomentuj »

NIEKIEDY CHOROBA POTRZEBNA!

NIEKIEDY CHOROBA POTRZEBNA!

506.

Aby coś lepiej pojąć, zrozumieć, doświadczyć, aby przygotować lepiej swoje okrycie do kolejnych procesów energetycznych. Trzeba wyciągać z tego wnioski na przyszłość, poznać proces i jego zależności.

Cały proces trzeba w naturalny sposób przeżyć i doświadczyć, jakiekolwiek tak zwane lekarstwa syntetyczne dobre są na śmietnik, blokują organizm i szkodzą jemu skutecznie, to dziś tak mocno się przejawia.

Medycy ziemscy nie lekarze, to całkiem sporo grono, które kosztem tak zwanych pacjentów mocno się bogaci, to konsorcjum niczym nie różniącym się od kompleksu obozów koncentracyjnych dla zdrowych ludzi.

Zależności są jasne i czytelne, łatwo rozpoznać, gdyż przejawiają się w dziennym świetle, to już koszmar.

Odrzucając naturalne duchowe życie, wsparte o zdrowe ziemskie ciało, staliście się tworami bez dziennej logiki i jakiejkolwiek zdolności odczuwania. Systematyczne działanie już pokoleniowe stworzyło twory nie mogące się duchowo przebudzić, aby stać się człowiekiem. Wasza wina, to wasze codzienne zachowanie i postępowanie, które stworzyło potwora nie mającego już dziś prawa istnieć. Służycie ciemnemu panu od pieniądza, religii i świeckiej władzy, którzy jeszcze nie tak dawno służyli Lucyferowi, który został skutecznie wyeliminowany. Zostały twory osamotnione z deformacją największą – z chorym, nadmiernym, nielogicznym myśleniem z odczuwaniem poniżej zwierząt.

Nie ma zgody na wasze trwanie jako zdeformowane twory już nie ludzie na ziemi w tej części Materii, więc zostajecie odwoływani. Obecnie wybiórczo, czyli ci wszyscy, którzy stoją w ziemskiej – świeckiej, finansowej czy religijnej hierachii. Za wami pójdą tłumy, system stworzony uderza w twórców, ich chętnych sług, tych którzy są ręką wykonawczą, podającą.

Cóż, musicie zapomnieć o dominacji rozumu, obecnie dominuje duch, który ma Moje Światła wsparcie, ciemni bez sztucznych komponentów swojego bytu nie potrafią funkcjonować, zasada; morduj bliźniego swego na nich się realizuje, przyjrzyjcie się wyraźnie, to wnioski sami wyciągniecie co do dalszych zjawisk.

Wielka choroba Ziemi, która negatywnie oddziaływała na tą część Wielkiej Materii późniejszego stworzenia jest leczona nad wyraz skutecznie, jeszcze trochę ziemskiego czasu, a organizm energetyczny jakim jest Ziemia samodzielnie może funkcjonować jak było na samym początku, gdy ludzki duch współbrzmiał z Bożą Wolą w tej części Materii.

Poczujcie, co płynie z przekazu duchowego, to droga do pojęcia istoty Prawdy, rozumowo jednak szybko utopicie się w ciemnym bagnie.

Jezus Chrystus Uzdrowiciel Ziemi.

Skomentuj »

NOWA ŁĄCZNOŚĆ SYNA BOŻEGO

NOWA ŁĄCZNOŚĆ SYNA BOŻEGO

505.

W ogniu Bożym przebiega wypalając wszelkie zakłócenia, którą tu na ziemi próbuje ciemność resztkami swoimi stworzyć.

Co się pojawi, to się wypali aż do zaniku ciemnego agresora, to takie oczywiste.

Różnorodność zabiegów ciemności jest wielka, lecz coraz mniejsza, ich tarcza wypalona i zniszczona, nie mają za czym się schować, brak im oparcia o jakąkolwiek ciemność, jej już nie ma, ciemne tło zanikło.

Wszelkie działanie ze strony tak ciemnych tworów działających za murów kościoła jawi się tak śmieszna i niska, jak ich nielogiczna religia bliska krypty, daleka od nieba.

Cóż, kościoły i religie kończą swoją smutną kartę w historii ludzkości, ich akt niemocy nastał obecnie całkowicie.

Światło trawi ich wytwory chorej fantazji nie mającej oparcia w jasnej rzeczywistości.

Watykan nakarmi całkiem spore stado rybek i innych organizmów morskich, to dla nich już konieczność, przecież tak dużo używali słonej wody właściwie nie wiadomo do czego w swoich szopkach i tanich przedstawieniach dla ludzkości nie umiejącej logicznie myśleć.

Żywioły wybiją tą ciemną kastę duchowych nierobów, opychających się tylko ziemskim, a sztywni przywódcy wszystkich kościołów czy religii oddadzą swe duchy wytopionych z fałszywej nauki i tradycji upadłego rozumu niskich instynktów.

Żegnam tą szopę brudów wszelakich na zawsze i ostatecznie!

Kapłan ze Światła Jezus Chrystus!

Skomentuj »

ZIEMIA W BOŻYM OGNIU!

ZIEMIA W BOŻYM OGNIU!

504.

Cała Ziemia objęta Bożym ogniem, który wytapia i spala wszelką ciemność, wszystko co nie współbrzmi z Wolą Bożą. Proces jest wielki i nie wymaga komentarza, komentarzem jest codzienne wasze niby życie na ziemi, które dla większości staje się koszmarem, do zaniku was już na tej planecie.

Radykalne i powiązane działanie istot żywiołów z Bożym ogniem nie daje szansy żadnemu ciemnemu na przeżycie następnych dni na ziemi, co już sami wyraźnie spostrzegacie, wszędzie jest już dla ziemskiego twora coraz bardziej źle.

Tak spokojnie Wola Boża, Sprawiedliwość, napełniona nową Siłą wyrównuje wszystko za i przeciw wam. Dla was ciemnych koszmar ostatecznych dni, dla jasnych wybawienie ostateczne.

I można było by do was pisać i więcej i szerzej, ale wasze życie pisze wam przerażające dni.

Czujni duchowo, także wewnętrznie, łapcie się Moich słów, aby i w waszym życiu nie powiało teraz trwogą, bo i wy z ciemnymi ulegniecie rozszczepieniu Światłem, czyli zagładzie!

Jezus Chrystus

Skomentuj »

JESTEM DROGĄ DO ŚWIATŁA!

JESTEM DROGĄ DO ŚWIATŁA!

503.

Dziś ludzkie duchy musicie podążać drogą do Światła, którą dla was Jestem, drogą do Królestwa Bożego przez ziemię do Królestwa Niebieskiego, raju duchowego. Innej drogi dla was nie ma!

Bez tej drogi jesteście zgubieni!

Ani jeden z was sam do niczego nie dojdzie, zginie w ciemnościach, utopi się we własnym rozumie.

Nic nie trzeba wam tłumaczyć; idziecie za Synem Bożym, Miłością albo giniecie! Ci, co zostaną muszą podporządkować się Woli Bożej całkowicie, nie robią łaski, zginą i oni także inaczej.

Dziś Syn Boży rozlicza każdego twora, istotę, formę, nurt siły będącą na ziemi już ostatecznie, proces przenika wszystkich i wszystko. Czasu na zastanowienie czy refleksję nie ma, decyzję każdy z was już podjął świadomie lub nie, nie ma znaczenia.

Głos wydarzeń końcowych jest Głosem Bożym, a jemu naturalnie jest wszystko podporządkowane.

Światło starało się w Mojej osobie Boga Jezusa Chrystusa do dziś wam pomóc, nie przyjęliście pomocy, wyciągnięta ręka się cofnęła, wkroczył miecz i bicz Boży, każdy wasz kontakt ze Słowem Bożym jest już ostatecznym. Nie musicie już nic robić, aby zginąć ostatecznie.

Ofiar dużo, ratujących się niewielu, cóż, przecież nie wierzyliście we Mnie, Głos Boży, Boga Jezusa Chrystusa, to macie teraz wartość swojej wiary w życiu swoim jakże przerażającym.

Podstawy wszystkiego się załamują, gdyż oparte są o ciemne zasady, które są rozszczepiane Bożym Światłem, na waszych ziemskich oczach cały proces zachodzi.

Patrzcie uważnie jak przebiegają dni ostatnie wszelkich ciemności na ziemi i wszystko, co jest z nimi związane, czy podało jemu ręce.

Krzyczcie sobie, Ja was już nie słyszę, tak jak i wy Mnie już słuchać nie możecie, przeszkadzają wam w tym furie, demony, ciemne duchy, formy, twory, czy ciemne nurty sił, które teraz są w odwrocie i zmierzają do leja rozkładu, który mocno was zasysa, rozkładając wszelkie zło, do zaniku waszej samo świadomości duchowej całkowicie. Sedno duchowo istotne czyste jest odprowadzone w nurcie Światła do miejsca swoich duchowych narodzin ostatecznie.

Niech przerażenie zbiera dojrzałe żniwo w końcu jest już ta godzina.

Jezus Chrystus Sędzia Boży!

Skomentuj »

ŚWIĘTY GRAAL

ŚWIĘTY GRAAL

79.

Istnieje wiele prac starających się wyjaśnić utwory poetyczne dotyczące Świętego Graala. Owa wielka tajemnica była przedmiotem dociekań wielu poważnych uczonych i badaczy. Niektóre ich prace stoją na bardzo wysokim poziomie etycznym, lecz wszystkie posiadają jeden wielki błąd – tłumaczą konstrukcję od ziemi wzwyż. Brak przy tym tego głównego – jasnego promienia przychodzącego z góry, który jako jedyny mógłby w ich interpretację wnieść ożywienie i oświecenie.

Cokolwiek podąża z dołu do góry, musi zatrzymać się na granicy materii, chociaż wolno temu sięgać po najwyższe sprawy możliwe jeszcze do osiągnięcia. Najczęściej jednak nawet podczas sprzyjających warunków dojść można ledwo do połowy owej drogi. Lecz jak bardzo daleka jest jeszcze potem droga do prawdziwego poznania Świętego Graala!

Można zauważyć, że badacze są świadomi niemożności dotarcia do sedna sprawy. W wyniku tego starają się pojmować Graal jako czysto symboliczne oznaczenie pojęcia, aby jemu w ten sposób dodać powagi, która zasłużenie według ich odczuć temu imieniu się należy. Symboliczne wytłumaczenie jest jednak w rzeczywistości krokiem wstecz, a nie naprzód. W dół zamiast do góry. Odchyla się od właściwej drogi, którą dzieła poetów częściowo już w sobie zawierają.

Tylko owe wiersze pozwalają przeczuwać prawdę. Lecz tylko przeczuwać, ponieważ wzniosłe wizje poetów zostały mocno zniekształcone przez ziemski rozum, który współpracował podczas dalszego przekazywania. Poeci podczas dalszych reprodukcji ubrali duchowo przyjęte obrazy w formy otaczającej ich ziemskiej okolicy. Chcieli w ten sposób przybliżyć ziemskim ludziom sens swych wierszy. To jednak im się nie udało, ponieważ sami nie potrafili zbliżyć się do właściwego sedna prawdy.

Tak więc wszystkie późniejsze badania i poszukiwania opierały się już na chwiejnych podstawach. Każdy wynik badań został w ten sposób wąsko ograniczony. Wcale więc nie dziwi to, że idea zbawienia poprzez Graal została w końcu ukryta w najgłębszym wnętrzu ziemskiego człowieka i to tylko w postaci symbolicznej.

Dotychczasowe wytłumaczenia tej sprawy posiadają wprawdzie wielkie wartości etyczne, lecz daleko im do tego, aby właściwie interpretować zajmującą się tym poezję, nie mówiąc już o zbliżeniu się do prawdy o Świętym Graalu.

Święty Graal nie jest też naczyniem, z którego korzystałem Ja Syn Boży podczas ostatniej wieczerzy ze swymi uczniami na końcu swojego ziemskiego Przesłania, i do którego później łapano pod krzyżem Moją krew. Naczynie to jest tylko uświęconą pamiątką wzniosłego odkupicielskiego dzieła Mojego Syna Bożego, lecz nie jest ono Świętym Graalem. Świętym Graalem, który opiewali łaską obdarzeni poeci, twórcy owych legend. Legendy te zostały przez ludzi niewłaściwie pojęte.

Miały one spełniać rolę obietnic płynących z najwyższych wyżyn. Ludzie mieli oczekiwać ich spełnienia! Gdyby w ten sposób to pojmowano, to na pewno już dawno odnaleziono by inną drogę, która mogłaby poprowadzić badania jeszcze trochę dalej niż dotychczas. Tak się jednak nie stało i wszystkie wykłady musiały w końcu utknąć w martwym punkcie, ponieważ nie można było nigdy odnaleźć zadowalającego i nieposiadającego żadnych luk rozwiązania. Każdy początek poszukiwań prawdy stał już od początku na niepewnym gruncie w wyniku opierania się na dotychczasowych złych założeniach.

Żaden, nawet najbardziej doskonały i nieśmiertelny ludzki duch nigdy nie będzie mógł stanąć osobiście przed Świętym Graalem! Dlatego też nigdy nie może stamtąd przyjść w materię na ziemię dokładny jego opis, jak tylko za pośrednictwem posła stamtąd wysłanego. Dla ludzkiego ducha musi więc Święty Graal pozostać na zawsze wieczną tajemnicą.

Niech człowiek pozostanie przy tym, co jest zdolny duchowo pojąć i przede wszystkim niech stara się spełnić i doprowadzić do rozwinięcia w najszlachetniejsze kwiaty to, co jest w jego siłach. Lecz on w swym zapamiętaniu sięga, niestety, najchętniej zawsze daleko poza granice swych możliwości, nie rozwijając przy tym swoich zdolności. Przejawiane w ten sposób niedbalstwo nie pozwoli jemu osiągnąć nawet tego, co osiągnąć by mógł. Tego, do czego tęsknił, i tak nie może nigdy osiągnąć. W ten sposób sam pozbawia się najpiękniejszych i najwyższych celów swojego rzeczywistego bytu. Podczas wypełniania sensu swojego życia na ziemi może więc doczekać się tylko całkowitych niepowodzeń.

Parsifal jest wielką obietnicą. Rzeczywiste sedno tej postaci zostało zniekształcone w wyniku pomyłek popełnionych przez poetów, a spowodowanych ich zbyt ziemskim sposobem myślenia. Parsifal to Syn Człowieczy, którego nadejście zwiastowałem Ja sam Syn Boży.

Będąc Bożym wysłańcem, musiał bardzo dużo na ziemi wycierpieć z opaską na duchowym wzroku, w ludzkim ciele Oskara Ernst Bernharda wśród ziemskich ludzi. Po pewnym czasie opaska opadła, a On przypomniał sobie, skąd wyszedł, a tym samym poznał sam siebie. Jasno przed sobą zobaczył także swoją misję, która połączona z surowym sądem przyniosła wybawienie wszystkim poważnie poszukującym.

Tego zadania nie mógł jednak wykonać jakiś człowiek i nie można tego także utożsamiać z przeżyciami niektórych czy wręcz wszystkich ziemskich ludzi. Był to tylko jeden, całkiem konkretny, wybrany wysłaniec Boży.

W nieodwracalnych prawach wszelkiej Bożej Woli musi wszystko po zakończeniu procesu ewolucji i osiągnięciu maksymalnej możliwej doskonałości powrócić znów do źródła swojego pierwotnego sedna. Nigdy nie może jednak wysunąć się ponad nie. To dotyczy także ludzkiego ducha. Ten pochodzi z poziomu duchowo istotnego, skąd wyszedł w postaci duchowego nasiona i może powrócić tam po ukończeniu swojej wędrówki poprzez materię. Musi jednak najpierw osiągnąć najwyższą doskonałość i żywą czystość. Może powrócić tam w formie istotnej, będąc świadomym duchem.

Nikt duchowo istotny, będąc nawet na najwyższym stopniu, najczystszy i najbardziej promienny nie może przekroczyć granicy boskiej sfery. Granica ta oraz niemożność jej przekroczenia wynika także tutaj, tak samo, jak w sferach lub też poziomach materialnego stworzenia, prosto i naturalnie z różnorodności gatunków.

Najwyższy i najbardziej wzniosły jest Bóg sam w swojej Bożej bezistotności. Trochę niżej znajduje się bosko istotne. Jedno i drugie jest wieczne. Dopiero potem dołącza do tego dzieło stworzenia sięgając stopniowo coraz głębiej. Składa się z poziomów, ze sfer, które są stopniowo tym bardziej gęste, im niżej się znajdują. Ostatnim z poziomów jest przez ludzi widziana gęstomaterialność.

Subtelnomaterialność w materialnym stworzeniu jest tym, co ludzie nazywają tamtym światem lub światem pozagrobowym. Jest to więc inny świat niż ten, który można obserwować ziemskim wzrokiem ciała gęstomaterialnego. Oba te światy należą jednak do dzieła stworzenia, w swych formach nie są wieczne, lecz podlegają zmianom mającym za cel odnowę i odświeżanie.

Na najwyżej położonym miejscu, z którego wywodzi się wieczny poziom duchowo istotnego, stoi zamek Graala, duchowo widzialny i namacalny, ponieważ jest jeszcze tego samego, duchowo istotnego gatunku. Ów zamek Graala zawiera w sobie przestrzeń znajdującą się znów na najdalej wysuniętej granicy w kierunku boskiej sfery, a więc owa przestrzeń jest jeszcze bardziej eteryczna niż cała reszta duchowo istotnego. W przestrzeni tej kryje się, jako proporzec wiecznej dobroci Boga Ojca, jako symbol najczystszej Bożej Miłości i równocześnie Źródło Bożej Siły: Święty Graal!

Święty Graal to naczynie, w którego wnętrzu wszystko nieustannie wrze i faluje jak szkarłatna krew, a przy tym nigdy nie wykipi. Jest opromieniony najjaśniejszym Światłem, w które mogą spoglądać tylko najbardziej czyści z wszystkich duchowo istotnych. To strażnicy Świętego Graala! Jeżeli w utworach poetyckich mówi się o tym, że na strażników Graala wyznaczono najczystszych z ludzi, to wynika to z tego, że łaską obdarzony poeta swoją wizję zbytnio dostosował do ziemskich warunków, ponieważ nie umiał wyrazić tego inaczej.

Żaden ludzki duch nie może wejść do owej uświęconej przestrzeni. Nawet po osiągnięciu najwyższej doskonałości swego duchowo istotnego gatunku po powrocie z materii, którą przewędrował. Nie jest wystarczająco eteryczny, aby móc przekroczyć ów próg, a więc granicę tej przestrzeni. Jest zbyt gęsty nawet po osiągnięciu najwyższej doskonałości.

Dalej postępujące wysubtelnianie jego osoby równałoby się całkowitemu rozkładowi lub spaleniu, ponieważ jego gatunek nie posiada predyspozycji do tego, aby stać się jeszcze bardziej promiennym i światłym, a więc jeszcze bardziej eterycznym i jeszcze bardziej subtelnym. Nie zniesie tego.

Strażnicy Graala są wiecznymi praduchowymi, którzy nigdy nie byli ludźmi. Są tymi najwyższymi w duchowo istotnym. Potrzebna jest im jednak bezistotna Siła Boża. Są od niej zależni, tak jak wszystko jest zależne od Bożej bezistotności, od Źródła wszelkiej Siły, od Boga Ojca.

Od czasu do czasu, kiedy nadejdzie Dzień Świętej Gołębicy, pojawia się nad naczyniem Gołębica, będąc ponownym przejawem niezmiennej Bożej Miłości Ojca. To chwila połączenia przynoszącego odnowienie Siły. Strażnicy Graala przyjmują ową siłę w pokornej pobożności i mogą później ową godną podziwu siłę przesyłać dalej.

Od tego procesu zależne jest trwanie całego stworzenia!

To chwila, w której w świątyni Świętego Graala promiennie rozlewa się Miłość Stworzyciela, aby wesprzeć nowy byt i nowy wysiłek twórczy Ten płynie później w dół zalewając cały wszechświat jak bicie pulsu w jego tętnicach. W trakcie tego wszystkie sfery zadrżą w uświęconym zdumieniu, wypełnione przeczuciem radości, przeczuciem wielkiego szczęścia. Tylko duch ziemskich ludzi do tej pory w tym nie uczestniczył, tylko on nie czuje, co to zdarzenie oznacza właśnie dla niego i jaki niezmierny dar człowiek przyjmuje ogłuszony tępym myśleniem. Czegoś tak wielkiego nie może już pojąć, ponieważ swoją zdolność pojmowania sam rozumowo ograniczył.

To chwila, w której w całym stworzeniu dochodzi do przypływu Życia!

Jest to nieustannie powtarzające się niezbędne potwierdzanie przymierza, które Stworzyciel utrzymuje ze swoim dziełem. Gdyby choć raz ów przypływ został przerwany, gdyby nie nadchodził, to wszystko, co istnieje, powoli zaczynałoby więdnąć, starzeć się i rozpadać. Nadszedłby koniec wszelkich dni i pozostałby tylko sam Bóg, tak, jak było na początku! Albowiem On sam Jedyny jest Życiem.

Proces ów wyrażono w legendzie. Nawet w niej sugerowano, że wszystko musi się zestarzeć i zginąć, jeżeli nie powtórzy się Dzień Świętej Gołębicy, owo »odsłonięcie« Graala. Legenda mówi, że kiedy Amfortas już nie odsłania Graala, to rycerze Graala się starzeją, dopóki nie pojawi się Parsifal, jako Król Graala.

Człowiek powinien nareszcie przestać spoglądać na Święty Graal jak na coś, czego nie można pojąć. On jest rzeczywistością! Ludzki duch jednak nigdy nie będzie mógł go zobaczyć, ponieważ nie pozwoli jemu na to jego podstawowa substancja. Lecz te ludzkie duchy, które na to się otworzą, mogą przyjmować i wykorzystywać błogosławieństwo, które rozlewa się ze Świętego Graala, i które jego strażnicy mogą przekazywać dalej i w rzeczywistości także przekazują.

Patrząc na to z tego punktu widzenia nie można więc jednoznacznie twierdzić, że wszystkie dotychczasowe wyjaśnienia tego procesu były mylące i błędne. Trzeba jednak z nich wyłączyć wszystkie opisy Świętego Graala jako takiego. Wyjaśnienia są więc zarówno prawdziwe, jak również częściowo nieprawdziwe.

Pojawienie się Gołębicy w danym Dniu Świętej Gołębicy oznacza za każdym razem zesłanie Ducha Świętego, ponieważ Ona sama jest z Nim w wąskiej współzależności.

To jednak proces, który ludzki duch może pojmować tylko w formie obrazowej, ponieważ jego myśli, jego wiedza i odczuwanie, mogą w naturalny sposób po osiągnięciu najwyższego stopnia rozwoju sięgać tylko tam, skąd sam pochodzi, a więc do gatunku tożsamego z miejscem jego pochodzenia i z jego czystością. Miejscem tym jest wieczny poziom duchowo istotnego.

Granicy tej człowiek nie przekroczy nigdy, nawet w myślach. Nie pojąłby niczego, co znajduje się poza nią. Jest to tak oczywiste, logiczne i proste, że każdy może z łatwością śledzić ten tok myślenia.

Co więc znajduje się nad poziomem, z którego wywodzą się ludzie, musi pozostać dla nich na zawsze misterium!

Każdy człowiek, który przypuszcza, że ma Boga w swoim wnętrzu, że sam jest boski, lub że może stać się boskim, żyje w błędnym zaślepieniu. Ma w sobie duchowe, lecz nigdy boskie. Na tym polega podstawowa niemożliwa do wyrównania różnica. Człowiek jest tworem, a nie częścią Stworzyciela, jak to niektórzy ludzie starają się sobie wmawiać. Jest i na zawsze pozostanie dziełem. Nigdy nie będzie mógł stać się mistrzem.

Tak więc poglądy, które twierdzą, że ludzki duch pochodzi z samego Boga Ojca i że później znów do Niego powraca, są niewłaściwe. Człowiek wywodzi się z duchowo istotnego, a nie bosko bezistotnego. Dlatego też po osiągnięciu doskonałości może powrócić znów tylko do duchowo istotnego. Ten, kto mówi, że ludzki duch wywodzi się z Królestwa Bożego, ma rację. Po osiągnięciu doskonałości może znów powrócić do Królestwa Bożego. Lecz nigdy do Boga samego.

Następne wykłady bardziej drobiazgowo opiszą poszczególne działy stworzenia, które różnią się od siebie swoim sednem.

Na najwyższym wierzchołku każdego z tych poziomów znajduje się zamek Graala będący potrzebnym punktem, który tworzy przejście oraz miejsce umożliwiające przemianę siły.

Zamek ten, będący zawsze tego samego sedna, co dany poziom stworzenia, jest obrazem rzeczywistego, najwyższego zamku Graala stojącego na wierzchołku całego stworzenia. Ten jest punktem wyjściowym tego całego stworzenia, które powstało z promieniowania Parsifala.

Amfortas był kapłanem i królem w najniższym z owych obrazów zamku Graala, stojącym na wierzchołku poziomu wszystkich ludzkich duchów, które rozwinęły się z duchowych zarodków, znajdującym się więc najbliżej ziemskiej ludzkości.

Skomentuj »