MARIA tęskniła do powrotu do domu, pragnęła być sama.

MARIA tęskniła do powrotu do domu, pragnęła być sama. Stale jeszcze nie mogła pojąć tego wszystkiego co zaszło. To, co ją spotkało, było dla niej zbyt mocne.

Betlejem widział we mnie, w jej dziecku Zbawiciela. Ludzie wznosili okrzyki radości, zdziwieni i zaskoczeni padali sobie w objęcia oraz mocno wzruszeni modlili się przy żłobku. Trzy dni stała gwiazda nad domem jako wierny stróż. Jej światło zwoływało ludzi. Przyciągało bogatych i biednych oraz prowadziło trójkę książąt, którzy wędrowali z dalekich krajów aż do Betlejem.

Zostali wybrani, aby mi Synowi Bożemu wyprostować na ziemi moje drogi. Mieli to najświętsze, co ziemia wtedy i dziś nosiła, ochraniać jako klejnot. Tak o to dla siebie prosili. To był cel ich ziemskiego życia.

Przyszli wprawdzie i przynieśli dary, które były nadwyżką ich bogactw, ale później znowu odeszli. Nie dotrzymali ślubów, które kiedyś złożyli mojemu Ojcu, Stworzycielowi i zostawili mnie Syna Bożego bez ziemskiej ochrony. Jako dziecko, które już wtedy wzbudzało u Rzymian podejrzenie, byłem bez pomocy i nie mógłbym podołać pierwszym niebezpieczeństwom.

Domy bogatych mieszczan otworzyły się. Wszyscy prosili Marię, aby opuściła mały chlew, ale ona odmówiła. Nie, chciała być sama, pragnęła się wyrwać spod jakichkolwiek wpływów i jak tylko będzie to możliwe, wrócić do Nazaretu.

W spokoju własnego domu chciała sama przeżywać swe szczęście. Jej miłość zwrócona była cała do mnie, małego chłopca. Opiekowanie się mną zajmowało ją całkowicie.

Zostaw komentarz

Musisz być Zalogowany aby dodać komentarz.