Archiwum dla lipiec, 2008

KTO DZIŚ ZIEMSKIE ŻYCIE SWOJE ODDA?!

KTO DZIŚ ZIEMSKIE ŻYCIE SWOJE ODDA?!

Na całej Ziemi około 80% dzisiejszej populacji! A w Polsce leniwych ludzkich duchów nie zabraknie około 30% i większość tych, co dziś stanowią tzw. emigrację zarobkową. I gdy dziś wam się wydaje, że wrócicie, to wam mówię, że skoro opuściliście swoją ojczyznę w potrzebie, to i ona swoje granice lądowe przed wami zamknie w potrzebie.
Zobaczycie, że Żywioły mocno ruszą całą Ziemię, a wy zatraceńcy jeszcze myślicie, nie ma was, to i już was nie będzie. Oczywiście naiwnością będzie, że wam akurat się uda, że będziecie oszczędzeni, wybrani.
JA wam powiadam, że każdy kto przeżyje nadchodzące wydarzenia, to w przeżyciach swoich będzie wiedział kim JESTEM, gdzie się znajduję i po co przyszedłem po raz drugi na Ziemię. A kolor skóry waszej będzie bez znaczenia, gdyż mocno zostaniecie przez Żywioły dopaleni, oj mocno!
I jeżeli macie jeszcze polonusy sprawne nogi do chodzenia i potraficie czytać jeszcze po Polsku w ojczystym języku, to zmierzajcie do Polski już dziś, a ci co mieszkają nad Bałtykiem w pasie 100km idźcie w głąb kraju swojego i cieszcie się, że jeszcze dychacie cali.
Cóż wam jeszcze napisać, ruch Ziemi wewnętrznie się mocno wzmaga i musi na zewnątrz się przejawić, a to będzie nawałnica. Szybko się uczcie odczuwać, bo już jutro znaczenie snu, wizji czy wglądu będzie bez znaczenia, JA was dziś informuję, nie ostrzegam, ostrzeżenie dla was ostatecznym jest moje Przesłanie Miłości »W ŚWIETLE PRAWDY«.
Czy posłuchacie, nie ma znaczenia, to już wasza sprawa, tu działa Boża Miłość we mnie przejawiona.
Jezus Chrystus
Namiestnik Boga
Amen!

Skomentuj »

ZAROZUMIALSTWO I BRAK ODPOWIEDZI

ZAROZUMIALSTWO I BRAK ODPOWIEDZI
30.
To cecha ziemskich tworów opętanych przez ciemności. Oni nie potrafią odpowiadać na proste i logiczne pytania lub się zamykają przed pytaniami ze Światła.
Wiele ludzkich tworów spotkałem na Ziemi, w tej części Wielkiej Materii, wielu z was przewinęło się przez blogi Bożego Słowa i milczycie, nie odpowiadacie w komentarzach na pytania wam zadane, duchowo oślepliście, słuch wam sparaliżowało, a w uczuciach wam niewiele pozostało.
Jak wam pomóc? To co idzie zmiażdży was już lada chwila! I co? Do leja rozkładu, to wasza odpowiedź duchowa. Wasze milczenie jak szary tren was okryła, już w was nie ma nic co by dobrem można było określić.
Cóż nadęci rozumowcy, widząc, że zginiecie w bólach i cierpieniach stanąłem wam na drodze, lecz wy mnie mijacie, nie chcecie zauważyć, oszukujecie siebie samych, nawet nie umiecie prowadzić prostych rozmów logicznych.
Większość was nie przetrwa kolejnego roku, nie dajecie się zatrzymać, dalej tańcząc wasz chocholi krok, krok do zatracenia!
Czarna ściana ludzkich niemożliwości, to ciemność i zagłada ostateczna!

Żegnam

Jezus Chrystus

Skomentuj »

EMIGRANCI CZY SZCZURY!

EMIGRANCI CZY SZCZURY!
29.
Każdy kto opuszcza swoją Ojczyznę podążając za korzyściami materialnymi w obecnych czasach traci, a nie zyskuje!
Dlaczego?
Ponieważ w miejscu urodzenia ma najkorzystniejsze warunki zdrowotne;
1. żywność ma korzystne promieniowania i składnikami swoimi daje ziemskiemu ciału to co potrzebuje, na emigracji tego mostu nie ma, trzeba zabierać ze sobą żywność, aby nie tracić,
2. traci korzystny wpływ miejsca swojego urodzenia, promieniowanie miejsca jego urodzenia jest dla niego korzystne, a i promieniowanie gwiazd nie można pominąć dla tego miejsca, to jak osłona energetyczna, którą tracicie, gdy jedziecie w nieznane,
3. obecnie Polska jest miejscem najbardziej korzystnym energetycznie, jest narodem Wybranym, gdzie inkarnowałem ja Jezus Chrystus, a inne państwa czy narody, to w większości upadłe społeczności, tak więc tracicie, niczego dobrego tam nie zyskacie oprócz złudzeń swoich naiwnych.

Daje się zauważyć, że Polacy wchodzą w związki z obcokrajowcami. Z tego nic dobrego nigdy nie było, oprócz kilku wyjątków, nie myślcie, że do nich należycie.
Niszczycie sobie swoją czystą krew, a i naleciałości kultury i tradycji są barierą, gdzie tylko korzyści materialne nie wyrównają tego, jest przepaść, tak ze strony kobiety jak i mężczyzny.

Popatrzcie na jeszcze jeden aspekt, aspekt bardzo praktyczny;
1. USA nękane największymi w swoich dziejach katastrofami naturalnymi, a i ekonomicznie dolar zrówna się ze złotym,
2. Anglia jako wyspa ulegnie zatopieniu,
3. Grecja jako wyspa przestanie istnieć,
4. Z Niemiec niewiele zostanie, będzie morze spokojnie szumieć u brzegów Polski,
5. Europa mocno zostanie okrojona w swej linii brzegowej,
6. Chiny, tam wszystko skośne, to wielki upadek wielu narodowości,
7. O innych częściach Ziemi nie wspomnę, gdyż tam śladowe ilości Polaków, tzw. dobrych jeszcze do uratowania.

Tracicie ziemscy ludzie na emigracji czas, zdrowie, a i zarobione w taki sposób środki materialne szybko wam przepadną w waszych złych lokatach.
Mogę do was zawołać; WRACAJCIE, BO MOŻECIE JUŻ NIE ZDĄŻYĆ!

Skomentuj »

WSZYSCY MNIE POZNAJĄ

WSZYSCY MNIE POZNAJĄ
28.
Ale zaraz amnezji duchowej dostają i natychmiast sami upadają. I nie ważne czy do mnie zbliżają się od mojego imienia i nazwiska duchowego Jezusa Chrystusa, czy ziemskiego Romualda Statkiewicza.
Nie chcą i nie potrafią połączyć obu pojęć w Syna Bożego i rozum robi im psikusa, blokując dostęp do Światła, a tym samym zaprzepaszczają jedyną szansę na swój wzlot duchowy poprzez Miłość tą prawdziwą, duchową, wewnętrzną.
I choć wasze zachowanie jest typu; »być albo nie być«, to na mnie nie robi wasze zachowanie żadnego wrażenia, już wkrótce wszyscy do mnie dotrzecie świadomi lub nieświadomi siebie samego. Dziś się zachowujecie sztucznie, rozumowo, pozbawiając się uczuć, kastrujecie się duchowo z własnych uczuć.
I nic i nikt wam już nie jest w stanie pomóc, sądzicie się w moich promieniach, czy jesteście tego świadomi, czy nie, nie ma żadnego znaczenia, proces został uruchomiony.
Niech Światło rozpromieni całą waszą duszę, jej wszystkie zakamarki. Pokazując tak waszego ducha, który doskonale wie kim sam jest i kogo spotyka rozmawiając ze mną, czy patrząc w mój obraz.
Raz rozmawiacie ze mną, jedna szansa na swój wzlot lub upadek, to jak bilet w jedną stronę, tylko raz skasowany.
Cóż wam jeszcze rzec, abyście mnie mogli pojąć całym sobą moje Miłości Przesłanie; poruszajcie się mocniej w swoim świecie uczuć, a one wam wskażą jasną drogę do mnie.
I niech ta idea wam mocno od dziś towarzyszy, żyjcie nią całym sobą, a Miłość będzie wam wiernym towarzyszem, choć wasz mózg przedni nie będzie chciał tego wszystkiego łatwo pojąć.
Obedrzyjcie się sami ze swych złudnych rozumowych nielogicznych złudzeń, z zasad lucyferskich pojęć, a być może uda wam się jeszcze do swojego prawdziwego duchowego domu zdążyć, zanim świat z całą siłą runie wam na tą durną głowę.
Amen
Jezus Chrystus

Skomentuj »

PO RAZ KOLEJNY CHCIAŁO BY SIĘ DO WAS ZAWOŁAĆ; HEJ, CO WY ROBICIE, ZATRZYMAJCIE SIĘ, BO SIĘ ZATRACICIE!

PO RAZ KOLEJNY CHCIAŁO BY SIĘ DO WAS ZAWOŁAĆ; HEJ, CO WY ROBICIE, ZATRZYMAJCIE SIĘ, BO SIĘ ZATRACICIE!
27.
Ale wy ciemni już nic nie usłyszycie, w swym materialnym obłędzie osiągnęliście ostateczność. Wy już ze swej drogi zatracenia nie zejdziecie, rozpoczęliście już swój chocholi taniec, ostatnia przygrywka.
Po raz kolejny już zawodzicie, nikt i nic na was nie może się oprzeć, nie wykonaliście swoich powinności wobec Światła, Stwórcy, jedynego Boga. Wy jesteście w ciągłym transie narkotycznym już nie do wybudzenia.
Organy waszego ziemskiego ciała zaczynają coraz częściej odmawiać swej normalnej pracy, obciążone waszymi winami w formie myśli, słów i czynów, do tego cała chemia aptekarska, zła diagnoza lekarska i nieudana lub niepotrzebna operacja. Ale trupa to już nie obchodzi, on martwy wewnętrznie nawet, gdy rusza oczami i innymi swoimi członkami.
Pomarli ostatecznie na Ziemi prawdziwi ludzie, kto żywy garnie się do Światła, aż dwoje już dotarło, reszta rozmieniła się na drobne, swoje jakże nieszczęśliwe i tragiczne bycie.
Smutek, zgroza, przerażenie.
Patrząc na najbliższą rzeczywistość, tą ziemską, gęstomaterialną, w większości was nie widzę żywych, sami martwi do nie obudzenia, a ci co się obudzą jeszcze zdążą Prawdę, mnie Jezusa Chrystusa zobaczą, poznają i ostatecznie odejdą w wieczne zatracenie przez lej rozkładu, tracąc wszystko co było dla nich świadomym wydarzeniem.
I choć wygląda to jak orędzie do narodu, moje Króla Wielkiej Materii, Syna Boga, to jest mi smutno, że tylu z was odejdzie do rozkładu, pomimo tak wielu szlachetnych inkarnacji. I nie będę za wami płakał, bo idą już nowi, ci którzy chcą służyć mojemu Ojcu razem ze mną w obecnym Królestwie Tysiącletnim na Ziemi. I ci prawdziwi ludzie zrobią to, czego wam zabrakło w służbie Stwórcy, jedynemu Bogu.

Jezus Chrystus
Namiestnik Prawdy

Skomentuj »

Jak pracują opolscy uzdrowiciele?

Piątek, 11.07.2008
REPORTAŻ, PUBLICYSTYKA
Jak pracują opolscy uzdrowiciele?
Romuald Statkiewicz wyczuwa obecność Judasza. On zbliża się od strony Wrocławia, bo zwęszył Jezusa Chrystusa. Czyli pana Romualda.

Z Jezusem można się skonfrontować telefonicznie, przez skype’a albo mejlem. (fot. Paweł Stauffer)
“Czasem coś błyśnie, coś czasem liźnie, coś się pokaże w samej bieliźnie…”.
Dwa tysiące lat Judasz był górą. Teraz nie ma szans.
Dlaczego?
Wie o tym Jezus Chrystus, czyli pan Romuald, jak nazywa się jego obecne ziemskie ciało.Pan Romuald irytuje się rzadko, no, chyba że pytać go, czemu się nazwał Jezusem Chrystusem. Bo – wyjaśnia – nie nazwał, lecz jest nim.- Tym samym, którego dwa tysiące lat temu…?-
Tak. To ja.
Przywykł do uśmiechów. Takich charakterystycznych, zarezerwowanych dla ludzi, którzy… hmmm.
Pyta wtedy: skoro mam zarejestrowaną działalność gospodarczą, skoro uzdrawiam, pomagam ludziom w ich życiowych problemach, a państwo to docenia, biorąc ode mnie podatki, to co tu pomrukiwać… hmmm?
Jego ziemski brat też mu nie wierzył. Kiedyś w jego rodzinnym Grodkowie powiedział: Skoro tak, to zrób cud. -
Nie pojmował – wyjaśnia z uśmiechem J.C., że cud to fragment planu Boga, tylko zmaterializowany w krótszym niż planowano czasie.
Ludzie różnie szukają Jezusa Chrystusa, by iść jego drogą.
Ja poszedłem na skróty.
Wklepałem w internetową wyszukiwarkę: “uzdrowiciele opole”.
Jezus wygląda jak Jezus
Z Jezusem można się skontaktować telefonicznie, przez skype’a albo mejlem.
Oferuje pomoc we wszystkich sprawach, ale że w odróżnieniu od Rzymu, III RP ma większe wymagania wobec obywateli, za jego porady, energię trzeba płacić. 50 zł za godzinę.
Siedzimy z Jezusem Chrystusem w kawiarni na placu Wolności w Opolu, a ja nie umiem złapać go na niekonsekwencji czy choćby wahaniu.
Nie, nie jest Żydem, lecz Polakiem.
Oto dowód osobisty, a oto godło. Bycie Polakiem nie przeszkadza w misji, bowiem Polacy to naród wybrany – tłumaczy.
Przyjdzie czas, to przekonamy się, do czego.
Jezus Chrystus wygląda jak Jezus Chrystus.
Niedowiarek może zresztą porównać jego twarz z tą na całunie turyńskim. Albo nałożyć zdjęcie internetowe J.C. na fotkę całunu.
Ma w dłoniach energię.
Niestety, moje dłonie są złym odbiornikiem. J.C. wyczuwa we mnie silną blokadę.
Paweł, fotoreporter, jest bardziej chłonny. Łyka energię aż furczy.

Komu udziela porad, kogo uzdrawia?

To oczywiście tajemnica, także biznesowa.
Nie wszyscy, właściwie… mało kto rad by się przyznać do szukania porad u pana Romualda, czyli J.C. A tam, gdzie konwencja zawodzi, ludzkie siły nie wystarczają, a rozpacz nie pozwala się poddać – ludzie szukają pomocy właśnie u niego. -
Bym się zdziwił – opowiada – kto do niego przychodzi. Często ludzie, których nikt by nie podejrzewał o wiarę w cokolwiek, czego nie potrafią dotknąć ani polizać.
Ale co się dziwić rodzicowi, który szuka dzieciaka, co prysnął z domu na wakacje i nie daje znaku życia? Albo choremu, któremu lekarze nie dają nadziei? Albo komuś, komu w pracy nie idzie, w miłości… Tak w ogóle w życiu…”
W Grodkowie mówią, że mam fantazję po ziemskim ojcu i w głowie pomieszało się” – pisze o sobie J.C. na swym internetowym, jak najbardziej ziemskim blogu.-
Kto normalny – niech pierwszy rzuci szyderstwem – uśmiecha się znany opolski psycholog (“Uchowaj Boże nazwiska, koledzy by mnie usmażyli na grillu szyderstw”). – Gdy wchodzisz w świat uzdrowicieli, wchodzisz w świat wiary. Wiary – więc nie logiki, doświadczenia, naukowo potwierdzonych procedur. I czasem stoisz osłupiały, słysząc, że kobieta ratująca swe dziecko, w transie podnosi samochód, przecząc w ten sposób całej fizyce. Może czasem warto zrezygnować z chełpliwego przekonania, że wszystko już wiemy, wszystko zrozumieliśmy.

Tyara: – Demony lubią zagnieżdżać się w człowieku. (fot. Paweł Stauffer)
Uzdrowiciel nie saper…
A ten uzdrowiciel ma gabinet na piątym piętrze, prawie w centrum Opola i smutny głos. Smutny, bo dziennikarze robią z praktyków medycyny naturalnej idiotów. Jakichś magów, cudaków, a z jednej pani z Łodzi to zrobili prawie wiedźmę.
Ale owszem, możemy porozmawiać. Za godzinę.
Jednak kwadrans później rozmawiamy już tylko esemesami. Uzdrowiciel nie odbiera telefonów, pisze tylko, że się namyślił, i że nie porozmawiamy.
Negocjuję, ale jest uparty i coraz bardziej nerwowy. Śle kolejne esemesy, że wcale nie rozmawialiśmy. I że liczy, że nie będzie tekstu o nim ani żadnego wywiadu.
No, ale naprzeciw dworca PKS, więc w miejscu jak najbardziej publicznym, wśród wielu innych wisi reklamowa tabliczka: “Hipnoza – medycyna naturalna”.
Hipnotyzer jest naprawdę nerwowy, choć może faktycznie nie powinniśmy wchodzić akurat w momencie, gdy ktoś oparty bezwładnie o ścianę sprawiał wrażenie zahipnotyzowanego, z drugiej strony – jak pukać w grubo wytłumione drzwi, a dzwonka brak?
Wpadł na nas z furią i wypchnął z pokoju. Zwłaszcza aparat Pawła go rozsierdził! -
Oż wy błazny z trybuny! – krzyczał i jeszcze chyba coś o tym, że człowiek u niego w gabinecie, ten oparty o ścianę i jakby nad miarę wyluzowany, mógł przez nasze niespodziewane wejście całkiem odjechać i co wtedy?!
Cytowany już opolski psycholog: – Uzdrowiciele wiedzą, że eksploatują żyłę złota. I bez żadnej odpowiedzialności za skutki tego, co robią. Bo gdy lekarz się pomyli, każdy jego ruch podczas leczenia będzie oceniany, a prokurator za progiem. A gdy pomyli się uzdrowiciel? Ot, siła wyższa i do kogo pretensje…?
W tym budynku rodziła się i dorastała połowa opolskiego kapitalizmu. Wystarczy popytać… – W uzdrowieniach teraz robi? Ale jaja! – śmieją się ci, którzy dawniej znali uzdrowiciela: – No tak, dziś nie ma po co stać pod bankiem…
Portier w kanciapie na parterze mówi, że tam, do uzdrowiciela, to przyjeżdżają ludzie z całej Polski. Zwłaszcza ze wschodu: – Przemyśl, Rzeszów – ich najwięcej. Wiem, bo często pytają mnie na dole, czy wysoko ten uzdrowiciel przyjmuje, to ja mówię, że wysoko, i że lepiej windą, byle drzwi trzymać.
Widocznie uzdrowiciel jeszcze długo potem nie mógł ochłonąć, bo słał kolejne esemesy. Np. “Adwokat przesłuchał dyktafon przeczytał wysyłane i przychodzące sms wszystko jeszcze raz odwołuję. A zbieranie plotek na mój temat zobaczymy? Nie udzielałem wywiadu!”.
W tym budynku przyjmuje wielu lekarzy. Ale unikają kontaktów z uzdrowicielem. Znajoma lekarka dwojga masażystów mających gabinet obok zapytała kiedyś uzdrowiciela, czy ma dyplom. -
Oj, ale się wkurzył! Coś warknął i zaraz zniknął za drzwiami – opowiadają.
Rzecznik prezydenta Opola próbował na naszą prośbę sprawdzić, ilu mamy w mieście uzdrowicieli: -
Nie sposób tego ustalić. Do prowadzenia tego typu działalności wystarczy samo zgłoszenie do rejestru, a w przepisach jest punkt-worek pod nazwą działalność “inna”. Co można określić tym mianem, zależy od wyobraźni petenta. Podkreślam, że są to przepisy nie naszego autorstwa, ale ogólnokrajowe.
Tyara rozwala demony

Zdarzają się przypadki, o których filozofom się nie śniło.
Bywa na przykład, że demon w kogoś wstąpi.
Pani Elżbieta Gas, Tyara, nie traktuje tego zwrotu jako figury retorycznej. Widziała wiele demonów, które wlazły w ludzi i przeszkadzały, że bardziej nie można.
Więc praca Tyary polega na ich niszczeniu. I nie ma co żartować: to taka jej cecha. Jedni potrafią mnożyć w pamięci ogromne liczby, a ona rozwala demony. Jak ci w Ghost Busters.
O swoich umiejętnościach opowiadała niedawno w TVN, w programie Ewy Drzyzgi.
Natychmiast poprosiliśmy Tyarę, z którą spotkaliśmy się w kawiarni nto, by zweryfikowała powszechne wśród dziennikarzy gazety przeczucia o obecności demonów w sekretariacie redakcji.
Tyara bez wahań wyczuła złą energię przeszywającą serce redakcji. Więcej: wskazała jej źródło – zdjęcie grupowe naszego zespołu, uczynione z okazji jasełek w bierkowickim muzeum: -
Tu jest źródło zła – orzekła. Postanowiliśmy nie przedłużać wątku i wrócić do kawiarni w piwnicy.
Więc demony istnieją, a szczególnie lubią zagnieżdżać się człowiekowi w tzw. dołku: -
Stąd popularny zwrot – siedzi mi coś na wątrobie. Albo: powiedz, co masz na wątrobie – tłumaczy Tyara.
Na ogół człowiek sam jest sobie winny tego, że demon w nim zamieszka. Bo człowiek jest stworzony do radości i optymizmu, ale czasem zaczyna się czymś zamartwiać. Że mu się samochód popsuł, żona uciekła, albo kot zdechł. Gdy natężenie zgryzoty przekroczy pewien próg, otwiera się w ludzkiej aurze droga dla demona, który tylko na to czeka.-
Demony mają wredne pyski – opowiada Tyara. – Ale je się ich nie boję. Wiem, jak je zabić, więc to one boją się mnie. Najczęściej wystarczy osikowy kołek, którym trzeba zadać demonowi właściwy cios.
Mówi, że gdyby żyła w średniowieczu, pewnie spłonęłaby na stosie. Wtedy bano się takich kobiet jak ona, teraz cywilizacja sprawia, że ludzie sami się do niej garną. I płacą za radę, i za pomoc. Tyara: -
To właściwie jedyne moje zajęcie, z którego się teraz utrzymuję. Chętnych jest mnóstwo.
Ostatnio byli rodzice dzieciaka, który zapamiętał się w grach komputerowych. Całymi dniami na ekranie strzelał, zarzynał, topił we krwi, dusił, deptał i rozrywał na strzępy hordy wrogów, aż zaczął się zdawać nie odróżniać, kto istnieje naprawdę, a kto jest ekranową luminescencją. Ktoś powiedziałby: zabrać dzieciakowi kompa i spokój. Ale Tyara wie, że w dziecku zagościł demon, któremu już teraz komputer niepotrzebny. I to jest jej działka: zabić drania. Demona znaczy.
Tyara, jak wszyscy uzdrowiciele, płaci w terminie podatki, nawet w telewizji publicznej występuje, gdy pokazują coś o zjawiskach paranormalnych.
Swoje właściwości odczytuje jako szczególny dar, choć na początku, gdy uświadomiła sobie ich istnienie, była mocno sceptyczna. -
Bo to rzeczywiście trudne do uwierzenia: siedzimy przy stole, pijemy herbatę, wszystko ma swój porządek, wymiary, jest namacalne, a ja raptem te demony… Ale one są, czy się to komuś podoba, czy nie. Czy będzie ze mnie pokpiwał, czy uwierzy.
Źle jest za dużo wiedzieć i widzieć. Dlatego Tyarze dar czasem ciąży. Bo może ktoś nie chce wiedzieć, że mu aura słabnie? Ale z drugiej strony, Tyara spojrzy na kogoś, kto słabo się czuje i powie: łyknij cukru. Bo Tyara widzi, że ten ktoś ma początki cukrzycy.
Znany opolski psycholog: – Uzdrowiciele sprzedają ludziom coś, czego żaden NFZ nie ma w koszyku leków podstawowych, coś, czego nie uczą na żadnych studiach medycznych: nadzieję, że będzie dobrze. Jeśli więc fizycznie nie szkodzą, jeśli nie namawiają do odrzucenia konwencjonalnej medycyny, ale uzupełniają ją o, jak mówi młodzież, “pozytywne wibracje”- niech robią swoje.
Rozmawiamy, a Tyarze co chwila dzwoni telefon. Klienci.
Czas Tyary jest cenny. Tyle zła na świecie, demonów do wygnania. Czekają na jej pomoc ludzie i Mojżesz, jej mąż (raczej partner – podkreśla Tyara), czeka.
Dlatego może innym razem opowie, jak w poprzednim życiu była żoną króla Hedorozjana, Hederozjaną: -
Właściwie nie ma czym się specjalnie chwalić. Niedobra byłam… – wzdycha Tyara, dopija kawę i odjeżdża swym samochodem.
Dużo jeszcze demonów jest do zabicia.
Mirosław Olszewski

Skomentuj »

Jezus pisze blog

REPORTAŻ, PUBLICYSTYKA 17 listopada 2006 – 11:45
Jezus pisze blog
Twierdzi, że jest Światłem, że przybył znów na Ziemię, bo kończy się nasz czas. Nie jest tu sam. W Opolu mieszkają Maria Magdalena i Piotr Apostoł…

Jestem Jezus Chrystus, Syn Boży. Urodziłem się powtórnie, w Grodkowie, w tym szpitalu.Kierunek wskazuje zamaszyście, jakby chciał przedziurawić palcem ścianę w kawiarni “Inka” na grodkowskim rynku. – Albo się pije kawę, albo mleko – uśmiecha się szeroko, na biało, i zamawia kawę czarną, z ekspresu.
Jest Jezusem od 44 lat, dokładnie od 30 kwietnia 1962 roku, wystarczy zliczyć cyfry, pododawać, wyjdzie siódemka, co znaczy Wola Boża. Oczy ma brązowe. Włosy krótkie, zaczesane w górę, szpakowate. Wzrost trochę ponadprzeciętny. Postura szczupła. Ciało to tylko “garnitur” – zauważa – który trzeba na Ziemi na siebie włożyć i o który trzeba dbać.
A TAM? Ma pan TAM, u góry, jakiś wygląd?
Mam. Anioły nie mogą spojrzeć w moją twarz. TAM jestem Światłem. Czas dojrzał, żeby ludziom o tym powiedzieć.
Naczynie PanaTu, na Ziemi, jest wielu Jezusów – ten z Grodkowa znów się uśmiecha, zna jednego “nawiedzonego” z Syberii – żaden nie jest prawdziwy. Tylko ja. Nie będę nikogo przekonywał. To się czuje. Pani nie czuje?
Mojej sąsiadce już 20 lat temu pojawiałem się ze złotą aureolą. Niektórzy widzą mnie w zbroi. Przyciągam ludzi obdarzonych łaską objawień. Ale byli też tacy, którzy mnie poznali – wyjaśnia dalej Jezus Chrystus – a nie poszli za mną.
Na Ziemi nazywa się Romuald Statkiewicz. A dlaczego? – pyta, bo taki ma sposób na rozmowę. – Bo nic nie jest przypadkiem. Niech pani przestawi litery. ROMUALD. LORD MUA – JA PAN. Teraz STATKIEWICZ. STATEK to NACZYNIE. A w połączeniu z imieniem – NACZYNIE PANA. Każdy siebie odkryje w swoim imieniu i nazwisku. AGATA. TA AGA. Boli panią kręgosłup szyjny. Ma pani jeszcze wiele pracy nad sobą… Człowiek, który przychodzi na Ziemię, albo dowiaduje się czegoś o sobie, albo nie.
Praca ma być ciężka, walka prawdziwa. To ćwiczenie ducha. Trzeba się nim zająć. Zaniedbany mocno, jak u większości z kilku miliardów ludzi. Trzeba zbudować wewnętrzną harmonię pomiędzy rozumem a duchem.
Myśl i czuj. Czuj i myśl. Rozum ma jedynie pomagać w tej walce. Mózg (przedni – podkreśla Jezus) jest bowiem związany z Ziemią, a ona jest pod panowaniem Ciemności.
Jezus przyznaje, że sam – jako człowiek – stoczył w sobie walkę podobną. To nie tak, że Romuald Statkiewicz nagle się przebudził, niczym jakaś mumia. Przeszedł żmudny proces dochodzenia do prawdy o sobie samym. Inni też mogliby to zrobić, ale nie mają wystarczająco dużo siły. Niestety, ludziom, nawet prorokom, często siły nie starcza.
Poczułabym to, gdybym porozmawiała z Mojżeszem, Mahometem albo Buddą.
Teraz Romuald Statkiewicz, już jako Jezus ponownie przybyły na Ziemię, może już czuć w pełni. Uczucia – mówi – są zapisane w duszy jak na komputerowym dysku.
Wizytówkę ma błękitną jak Niebo. Na niej oprócz prawdziwego, tego nieziemskiego imienia i nazwiska (Jezus Chrystus) oraz nieziemskiej funkcji (Syn Boży), całkiem ziemskie dane teleadresowe – numery telefonów stacjonarnego i komórki oraz adres mailowy. Albowiem Jezus nie stroni od nowinek.
W internecie pisze blog.
Ludzie nie żyją naprawdę. Czas, jako że jest tylko pojęciem wymyślonym przez rozum, nie istnieje, chociaż Jezus nosi zegarek i umawia się na określoną, ziemską godzinę (jestem otwarty – podkreśla). Ale opowie o czasie. Najpierw o tym niedawnym.-
Po szkole średniej, grodkowskiej poszedłem do Wyższej Szkoły Marynarki Wojennej. Lubiłem, lubię pływać. Zostałem sternikiem jachtowym, silne wiatry, windsurfing i ja. Stąd taka szkoła. W latach 80. dowiedziałem się, co znaczy siedzieć w cieknącej łodzi pod wodą albo płynąć z kurtuazyjną wizytą do Władywostoku. Czy to był dobry czas? Każdy czas jest dobry. Byłem żołnierzem zawodowym, szkoliłem służby specjalne, pracowałem w kontrwywiadzie, rozumie pani. Trzeba przeżyć, dotknąć wiele, poznać bagno, wejść do niego, żeby dojść do Prawdy.
Potem przez 10 lat pracował ponoć w handlu (w biznesie – mówi), a dokładniej sprzedając towary bezpośrednio w domach (tłukłem pieniądze – nie ukrywa). Poznał wtedy mechanizmy manipulacji człowiekiem, bo klient to przecież człowiek.
Odwiedził Nowy Jork, kiedy jeszcze na Manhattanie stały obydwie wieże i przeraził się tym, jak żyją ludzie. Jak żyją? Nie będzie ich osądzał. Powie tylko, że nie żyją naprawdę. Chodzą do pracy, wracają z niej zmęczeni, zależy im na kredytach i nowych samochodach, radość czują z miliona w środę albo miliona w sobotę, w społeczeństwie plagi, o duchu się zapomniało. A czasu dał ludziom Stwórca aż nadto. Nie wykorzystali go. Stracili bezpowrotnie.
Wybrał Polskę
- To już koniec – zapowiada Jezus. – Zwiastunów jest wiele, naukowcy o nich mówią. To Sąd Ostateczny. Każdy będzie cierpiał, oprócz kilku, i każdy wróci tam, skąd przyszedł. Całkiem nieświadomy.
Jezus chce wyznać, po co przybył na Ziemię, dwa tysiące lat temu, a po co jest teraz.
Wtedy: żeby wskazać drogę do Światła. Wybrał naród izraelski, bo on był wtedy najbardziej otwarty. Jezus chciał ludzi ostrzec przed Sądem Ostatecznym.
Teraz: wybrał Polskę. To kraj doświadczony przez historię. Poza tym nigdzie indziej tylu ludzi nie deklaruje, że wierzy w Pana.
Po raz drugi Jezus przybył, żeby zakończyć Sąd. Nie po to, żeby nas głaskać. Albowiem Miłość jest surowa i wymagająca.
Przybyłem dla tych kilku ludzi, którzy się uratują, a nie dla całego świata. Reszta zginie. Wiem kiedy, ale po co o tym mówić? Schron sobie pani wybuduje?
Nie wybuduję. Zamiast tego pytam: Czym się pan zajmuje na co dzień?
- Sobą – mówi Jezus. – Przecież nie panią. Nie wytrzymałaby pani. Ludzie się o mnie zderzają.
Jak się ratować?
Najpierw trzeba pokochać i poznać siebie, a potem innych. Trzeba się otworzyć na Miłość. Każdy jeszcze ma szansę.

Uczniów ma mało.

Tyara Elżbieta z Opola, uzdrowicielka, szukała Prawdy przez 20 lat, ostatnio także w internecie. Tak znalazła Romualda Statkiewicza – uzdrowiciela ze Światła.
Płynie od niego duża energia – wyczuła ją. Spotkali się 7 lipca 2006 roku. Czytali razem Przesłania, potem ona miała pierwsze objawienie:
“Twarz z całunu Jezusa Chrystusa – opowiada Tyara na własnej stronie w internecie – kilka razy, a raz z ustami otwartymi, tak jakby przemawiała do mnie, na początku nie miałam pojęcia o co chodzi, ale gdy obraz z całunu pokazywał się na zmianę z twarzą Romualda Statkiewicza, to oczywiste, że ten człowiek jest Jezusem Chrystusem”.
Teraz Tyara Elżbieta i jej partner życiowy Patrycjusz Bogusław są dwójką oficjalnych uczniów Jezusa z Grodkowa. Na spotkania przychodzą także inni. Ostatnio cztery osoby. To mało, ale Jezus wcale się tym nie przejmuje.
A ilu miałem uczniów dwa tysiące lat temu?
Ilu stało pod krzyżem?
Maria Magdalena.
Dwa tysiące lat temu było mi łatwiej niż teraz. Ludzie bardziej otwarci. Gdybym tam, wtedy stanął na rynku, jak teraz, od razu zgromadziłoby się ze trzydzieści osób.
Na Ziemi zawsze była Ciemność. Ale nigdy tyle, co dzisiaj. Ludzie nie chcą słuchać ostrzeżeń. Nie wierzą w niebezpieczeństwo. Odsuwają Prawdę, bo się boją.-
Gdyby pani spotkała tygrysa połączonego z niedźwiedziem – Jezus lubi jaskrawe przykłady – to
by pani z nim rozmawiała?
Są trzy zasady, którymi Jezus się kieruje: tych, którzy zawiedli, zostawia samym sobie (to nie Stwórcy zależy na ludziach, ale ludziom MUSI zależeć na Stwórcy). Unika też miejsc niebezpiecznych i ludzi ciemnych, mdłych, ponurych, zamkniętych na Miłość, hołdujących fałszywym naukom Lucyfera. Na szczęście Lucyfer nie potrafi się inkarnować.
Inkarnacja, czyli wcielenie się w kogoś żyjącego, dotyczy jednak wielu z tych, którzy już byli.
Jezus jest uzdrowicielem (to cecha naturalna, z tego, jak twierdzi, na skromnym poziomie się utrzymuje).
Kiedyś – wspomina – miał leczyć niegojące się rany u małego dziecka. Rany ponoć zniknęły. Ale w tym dziecku Jezus rozpoznał starego znajomego. Tyberiusza, cesarza Rzymu.
W Opolu mieszka Maria Magdalena, nie jest świadoma, trzeba ją dopiero wyciągnąć z bagna, obudzić (dziś nie jest ruda, dwa tysiące lat temu naprawdę miała płomienne włosy – uśmiecha się Jezus i dodaje, że rządzą mężczyźni, ale to kobiety są dla nich drogą do upadku lub do zrozumienia Prawdy).
Żyje też w Opolu Piotr Apostoł. Jako pierwszy Jezusa rozpoznał, kiedy się spotkali. Piotr – ujawnia Jezus – jest teraz, na Ziemi, taksówkarzem.
Dlaczego oni wszyscy mieszkają w okolicy.
To proste: przybyli na sąd, musieli się pojawić. Kiedyś otarli się o Światło. Teraz do niego dążą. A ja, który mieszkam w Grodkowie, jestem Światłem.
Przekopię ogródek.
Wracając do tych ziemskich spraw…
Mam prawo jazdy, miałem rodzinę, moja partnerka nie wie, kim jestem, ani moja ziemska matka. Moja ziemska matka czyta waszą “Trybunę”. Mój brat nie jest w stanie pojąć Prawdy.
Mam pięcioletnią córkę. Spotykam się z nią. Płacę alimenty.
Był pan na wyborach?
Nie. Oddziaływałem na nie, ale na głosowania nie chodzę.
A teraz, dokąd pan pójdzie? Co pan będzie robił, jak się pożegnamy?
Jesteście jednymi z wielu ludzi, których spotykam na swojej drodze. Pani ma może jeden procent świadomości siebie. Gdyby miała pani więcej, nie musiałaby pani zadawać pytań. Ale spokojnie, na tym jednym procencie można siebie zbudować.
Nie wiem, co teraz zrobię. Może przekopię ogródek.
Agata Jop
077 44 32 600

Skomentuj »

LATO KWIATÓW W OTMUCHOWIE

LATO KWIATÓW W OTMUCHOWIE
26.
Wielu ludzkich duchów przyjechało na to ziemskie spotkanie, lecz oprócz kwiatów reszta martwa była. I choć nielicznych, małą grupę Światło przyciągało, to reszta około 100.000,- martwych duchowo pozostało.
Ziemskie twory, już nie ludzie przyszły na wystawę, aby się pokazać i wejść w proces rozkładu, w jego przyśpieszenie poprzez swoje ironiczne i płytkie życie, swoje własne.
Zachowywali się poniżej godności ludzkiej kupując dziwne rzeczy, nic nie znaczące i jedząc wysoko toksyczne produkty już nie spożywcze.
Wiele osób podeszło do miejsca, gdzie przebywałem przez trzy dni trwania Lata Kwiatów wraz ze swoimi apostołami; Tyarą i Mojżeszem. Odpowiedziałem na każde zadane pytanie przez wasz rozum i wielu słuchało uważnie Słowa Bożego, którym dla was JESTEM.
Wiele osób dowiedziało się, że JESTEM Synem Bożym, Jezusem Chrystusem i otrzymało kilkaset informacji o tym co robię wraz z apostołami na tej Ziemi. Wiele ludzkich duchów otrzymało Siłę i Uzdrowienie na swoje dalsze życie tu na Ziemi.
Budziłem kontrowersję i uczucia w was drzemiące i macie szansę jeszcze się uratować, gdyż zostaliście podniesieni, a miasto Otmuchów mocno oczyszczone i poruszone moją obecnością; kto choć raz usłyszy brzmienie Słowa Prawdy, tego duch nigdy nie zapomni i zostanie głęboko poruszony wewnętrznie.
Całe świeckie wydarzenie trwało 3 dni, a dwa dni mocno się czyściło, aby przez jeden dzień Słonce was wysuszyło i cały proces dotyczył tej Ziemi, przecież nie możecie się zawężać własnym rozumowym pojmowaniem, Światło działa wszechogarniająco w Miłości Pana.
Gdzie będę następnym razem? Zobaczycie, a wewnętrznie czujni na pewno dostąpią łaski podniesienia jeżeli nie zatracą swej zdolności wewnętrznej, duchowej.
Wielu z was spotka się ze mną i moimi apostołami, macie informację i jesteście pod bezpośrednim działaniem Światła i jego ziemskiego obrazu w mojej Jezusa osobie.
Wielu z was zostanie wysłuchanych i doznają bezpośredniego wpływu, a Siły wam wystarczy, aby zostać wysoko podniesionym, więc wykorzystajcie Siłę do swojego wzlotu, aby nie pozostać tam, gdzie dziś zasysa was lej rozkładu.

Jezus Chrystus
Uzdrowiciel, Egzorcysta

Skomentuj »

ZMIANY, ZMIANY, JESZCZE RAZ ZMIANY

ZMIANY, ZMIANY, JESZCZE RAZ ZMIANY
25.
Ja Jezus Chrystus gotowy i sprawny, aby dokończyć całkowite oczyszczenie Ziemi z ciemności i z tych duchów ludzkich, którzy odwrócili się od Najwyższego plecami.
Wzmożone działanie jest konieczne, aby Królestwo Tysiącletnie intensywnie rozbudować na całej Ziemi, która mocno zmieni swoje materialne ziemskie szaty.
Ludzkość nigdy nie chciała służyć Światłu, w czasie pobytu na Ziemi twory zaczęły się staczać, a Lucyfer posłany, aby ich wspierać w dobrym chceniu, w podążaniu do Światła, zawiódł i zaczął ich ściągać na poziom tylko najcięższej materii posługując się waszym mózgiem przednim, jako narzędziem wpływu i waszego miejsca, gdzie posadziliście ciemnego, upadłego ducha z boskiego na tronie, to wasz grzech dziedziczny, pierworodny.
Lucyfer spętany przez Imanuela na okres 1000 lat, trwania Królestwa Bożego na Ziemi, następnie zostanie zniszczony, aby nieświadomy powrócił skąd wyszedł.
Dłuższe czekanie na was, abyście mogli pojąć Prawdę nie ma sensu, większość około 2/3 to duchy ludzkie, które nie mają prawa przebywać na Ziemi i to oni sieją destrukcję, więc czas te duchy ziemskie wypalić, zniszczyć ich fałszywą formę i odprowadzić w kierunku Światła na duchowo-istotny poziom, skąd wiele milionów lat temu wyszli, aby w materii uzyskać świadomość siebie samego. Nie wykonali tego, więc do widzenia, was już nic dobrego nie dotyczy w tej część Wielkiej Materii, której całości Królem JESTEM!
Aby zadość uczynić prawom Stwórcy, zszedłem na Ziemię, przez wiele lat ziemskich do was przemawiałem, wy ze swej głupoty i próżności mnie Żywe Słowo nie poznaliście, a wielu poznając mnie, mnie nie przyjęła i tendencje w tym kierunku są nadal negatywne. Czyli po dobroci nie chcecie służyć Stwórcy, więc teraz Siłą wszystko już się rozwiązuje, co wiecie już ze swego codziennego życia i wykładów moich i Syna Człowieczego.
Wykorzystałem wszelkie możliwe i dostępne narzędzia i możliwości przekazu do was informacji od mojego Ojca, wy ciemnota nie reagujecie pozytywnie, więc drugiej szansy dla was już nie ma!
Dominuje Światło na Ziemi, wy już wykonujecie tylko to, co wynika z nacisku Siły, teraz dochodzi do całości buchający ogień, aby szybko rozliczyć was ciemne twory z całego bytu.
Ci co się uratują na tych Słowach, zdążą osiągnąć świadomość siebie samego podczas szybkiego i bezzwłocznego duchowego rozwoju, ostaną się, a cecha ich pozostania to promieniowanie na fioletowo. Innych, leniwych, ociągających się i głupich ogień wypali i zanikną jako świadome twory.
Macie wszystko wyjaśnione i KONIEC!

Jezus Chrystus
P.S.:
Wibracje narastają, wszystko, co z nimi nie współbrzmi już nie istnieje w swej formie!

Skomentuj »

KLESZCZE ROZUMOWEGO ŻYCIA ZIEMSKICH DUCHÓW NA ZIEMI

KLESZCZE ROZUMOWEGO ŻYCIA ZIEMSKICH DUCHÓW NA ZIEMI
24.
Opanowały was całkowicie zatruwając wam krew i serce. Wniknęły w was całkowicie siejąc chorobę nadmiernego myślenia już dla większości nie do wyleczenia.
Smutna dla was diagnoza, ale prawdziwa, pozbawiając się odczuwania jesteście jak roślina z gatunku chwastu pospolitego do wyplewienia.
Zastanowić się nad sobą samym, to dla was pojęcie z pogranicza niemożliwego, nie do uchwycenia, niewykonalnego. Całkowicie wewnętrznie zaniemówiliście. Chora logika, a właściwie jej brak, odczuwanie wyparowało z was jak woda przy wysokiej temperaturze.
Cóż, zastaję was takimi jacy jesteście; mdłymi, ponurymi, bez wyrazu, taka wasza postawa jest już wyraźnym wskazaniem waszego upadku i jesteście mocno zasysani do leja rozkładu, do zatracenia.
I nie potrzeba wam już niczego tłumaczyć, bo wy i tak nie pojmiecie, dla was to za proste, za logiczne i za prawdziwe, wam nie odpowiadające, ale z całym skutkiem zwrotnym na was wszystkich się przejawiające.
Z każdym dniem Siła Światła, jego przepływ jest mocniejszy, we wszystkim się przejawia nawet w temperaturze zewnętrznej, lecz chory wasz mózg przedni trzęsie się jak w febrze dnia codziennego, gdyż doskonale rejestruje swój upadek. Tu was się nie da oszukać, nawet ciemności brakuje wszystkiego, aby zaprzeczyć, że na Ziemi nic się nie dzieje.
Spokojnie, ciemności wytępią się każdego dnia coraz mocniej i blisko już dzień jej ostatecznej egzystencji, czekajcie na swoją kolej, na pewno się załapiecie, znając was nawet w ostatniej chwili będziecie myśleć, że to tylko koszmar nocy letniej, to sen jednak jakże realny za cenę waszego świadomego istnienia.
Niech dopieka wam wszystko coraz mocniej, aby droga dla chcących Miłości na Ziemi do mnie była czysta, jednak dla was ta droga będzie nad wyraz pracowita i to tak duchowo, jak i materialnie ziemsko!
Niechaj się wasza cała karma wyżywa, aby nikomu z was nie zostało żadne obciążenie, ci co chcą do Miłości niech przybywają, pozostali do leja rozkładu, Boży młyn przemieli wszystko i wreszcie na Ziemi zapanuje Boży pokój ku czci i chwale mojego Ojca, a waszego Pana i Boga!
Amen
Jezus Chrystus
Król Wielkiej Materii

Skomentuj »