
OJCZE NASZ
393.
Nieliczna grupa ziemskich duchów jest świadoma, podczas wysławiania modlitwy »OJCZE NASZ«, czego tak naprawdę oczekują i chcą. Ale tych, którzy znają i poznają sens zdań wypowiadanych, czy raczej mamrotanych, odklepywanych, jest znacznie mniej. Ponure mamrotanie pod nosem określa wyraźnie, co ziemscy ludzie robią podczas czynności, którą nazwali modlitwą!
I każdy, kto logicznie myśli i jasno odczuwa, ten wie, że mam rację, inaczej dowodzi powierzchownego swojego życia, nie potrafiąc, nigdy nie potrafił sformować poważnej i wzniosłej myśli. Nie brakuje dziś na Ziemi ludzi traktujących się wprawdzie poważnie, ale inni tak traktować ich nie mogą, choć się mocno starają.
Początek modlitwy »OJCZE NASZ« już dawno ludzkość odczuwała nie tak jak trzeba i to w różnej formie. Modlący się, starający się zmawiać ją szczerze, podchodzą do modlitwy z pewną ilością zaufania czy dobrą wolą, wyczuwają, gdy buduje się w ich wnętrzu po chwili od wypowiedzianych słów lub na samym początku ich powstania, pewnego rodzaju wrażenie bezpieczeństwa i spokoju ducha! To doznanie przez jakiś czas, parę sekund w nich jest jeszcze po modlitwie.
Z powyższego wyciągnąć można następujące wnioski:
1. Zmawiający modlitwę jest poważny tylko na wstępie, gdzie wrażenie mózgu przedniego się pojawia.
2. Pojawienie się czynności mózgu przedniego tzw. wrażenia pokazuje wyraźnie i jednoznacznie, gdzie się modlący znajduje, jak daleko jest od pojęcia wszystkiego tego, co modlitwą stara się wyrazić i co wyraża.
Tak jednoznacznie dowodzi, że nie umie przez dłuższą chwilę mocniej pomyśleć, albo wszystko traktuje zbyt płytko. W każdym innym przypadku podczas dalszych wypowiadanych słów powstało by nie wrażenie, a odczucie, które nadałyby mocy modlitwie i tak »OJCZE NASZ« w nim by ożyło.
A tak jest w nim tylko to, co na początku powstało z pierwszych słów. Jednak, gdyby odczuł mocno i prawdziwie wypowiadane słowa przez swoje wnętrze, to uczucie w nim byłoby inne od poczucia komfortowego bezpieczeństwa.
Rozumowcy, ci ziemscy ludzie pozbawieni uczuć, dostrzegają w słowie »OJCZE« potwierdzenie informacji, że pochodzą wprost od Najwyższego, myśląc tak na drodze swego rozumowego rozwoju, że sami staną się boskimi, a boskie już mają tak w sobie. Spotyka się w śród ziemskich ludzi bardzo dużo niewłaściwych poglądów dotyczących tego jednego zdania.
Zdecydowana większość ziemskich ludzi, którzy się modlą, zwraca się w tym zdaniu do kogoś jak by to było zawołanie! I także tu mało korzystają z myślenia. Tak postępując bezsensownie mamroczą wszystko, a przecież to zawołanie do Stwórcy winno nieść ogień uczuć, który duch ludzki może w sobie rozpalić w najwyższym stopniu.
Jednak pierwsze zdanie modlitwy »OJCZE NASZ« powyższego nie powinno określać i nie wyraża tego. Ponieważ w powyższe słowa włożyłem wam wytłumaczenie, to wskazówki, w jaki sposób ludzki duch powinien podchodzić do modlitwy, jak może i powinien stanąć przed Panem i Bogiem swoim, aby modlitwa jego zyskała posłuch. Określam jednoznacznie, w jakim stanie ducha powinniście być i jak czyste uczucia przejawić, aby kłaść swoje modlitwy na stopniach tronu mojego Ojca.
Modlitwa jest podzielona na trzy części.
W części pierwszej duch całkowicie oddaje się Najwyższemu, otwiera swoje wnętrze przez uczucia, wyrażając tak swoją wewnętrzną czystość i możliwość swojej woli. To jest podstawą do zbliżania się do mojego Ojca, waszego Boga. I gdy wypowiecie w uczuciach słowa; »OJCZE NASZ, KTÓRY JESTEŚ W NIEBIE!«, to niech zabrzmią tak jak wasza wielka, a zarazem święta obietnica.
Spójrzcie, modlitwa nie jest tożsama z prośbą! Tak nie istniałyby dziękczynne modlitwy, które przecież nie zawierają próśb. Modlitwa to nie proszenie. Tak modlitwa »OJCZE NASZ« nie była poprawnie określana, to przejaw waszych złych nawyków, gdyż nie stajecie przed Stwórcą jednocześnie czegoś nie oczekując, czy wręcz nie żądając. Oczekiwanie zawiera przecież w sobie żądanie. A wy faktycznie podczas modlitw zawsze oczekujecie czegoś, to wyraźnie widać! I to nawet wtedy, gdy przejawiacie mniej lub bardziej niewyraźne poczucie, że w przyszłości otrzymacie jakieś miejsce w niebie.
Nie znacie wy ludzie przepełnionej wewnętrzną euforią podzięki, towarzyszącej radosnemu korzystaniu ze świadomego życia, który wam ofiarowano, aby w przez Stwórcę chcianym lub przez Stwórcy prawem oczekiwanym działaniu współpracować w całym stworzeniu dla dobrobytu waszego otoczenia! Nie znacie również tego, że tylko wyłącznie to zawiera w sobie wasz prawdziwy własny dobrobyt, wasz postęp i wasz rozwój duchowy.
To podstawy prawdziwe modlitwy »OJCZE NASZ« chciane przez mojego Ojca inaczej bym wam jej nie mógł przekazać. Chcę waszego dobra, a to dobro jest zawarte we właściwym dotrzymywaniu i w wypełnianiu woli Bożej.
Ta modlitwa nie jest więc modlitwą błagalną, ale wielkim i wszechogarniającym ślubowaniem ludzkiego ducha, kładącego się tak przed stopami swojego Pana i Boga! Przekazuję tą modlitwę znów moim uczniom i apostołom, którzy obecnie zdecydowali się żyć w czystym czczeniu Boga, służyć mojemu Ojcu całym swym życiem w późniejszym stworzeniu i tą służbą czcić Jego świętą wolę!
Powinniście się mocno zastanowić, szczególnie rozważyć, czy możecie w ogóle skorzystać z tej modlitwy, z jej zmówienia. Musicie sami siebie sprawdzić, czy nie próbujecie mojego Ojca, a waszego Boga okłamać!
Modlitwa na początku jednoznacznie w swym znaczeniu zwraca waszą uwagę na to, aby każdy siebie badał sam, czy jesteście tacy, jakimi się modląc przedstawiacie, czy więc macie odwagę podejść i stanąć pozbawieni fałszu przed tronem Bożym!
Jeżeli przeżyjecie wewnętrznie trzy pierwsze zdania modlitwy, to doprowadzą one was do stopni Bożego tronu. To droga do tych stopni, kiedy duch wewnętrznie je przeżyje! Żadnej innej drogi do niech nie ma. Ta jest prawdziwa! Ale gdy pierwszych zdań nie przeżyjecie, to i prośby wasze tam nie dotrą.
Jeżeli macie odwagę wypowiedzieć słowa; »OJCZE NASZ, KTÓRY JESTEŚ W NIEBIE«, to musi brzmieć jak radosne zawołanie!
Tym zawołaniem prawdziwie i szczerze zapewniacie; »Powierzam Tobie, Panie prawa ojcowskie nade mną i chcę poddać się im z pokorą dziecka. Tak uznaję Panie równocześnie Twoją wszechogarniającą mądrość wszędzie tam, gdzie przejawi się Twoje ustanowienie. Proszę, abyś Panie postępował ze mną tak, jak ojciec ze swymi dziećmi! Jestem Panie, abym Ciebie słyszał i był Tobie posłuszny jako dziecko!«
Drugie zdanie; »IMIĘ TWOJE ŚWIĘTE!«
Tak zapewnia duch modlący się, o prawdziwości wszystkiego, co ma odwagę powiedzieć Najwyższemu. Zapewnia, że mocno odczuwa każde słowo i myśl, i nie nadużywa imienia Pana bez podstaw. A czyni tak, ponieważ imię BOGA jest dla niego święte!
Ci, którzy zmawiają tak modlitwę niech się zastanowią, co tak obiecują! Jeżeli macie być wobec siebie szczerzy całkowicie, to przyznajcie, że do tej pory kłamaliście takim sposobem Bogu prosto w oczy; nie byliście nigdy podczas swych modlitw na tyle prawdziwi, jak tego żądałem, a co ustanowiłem powyższymi słowami, jako obowiązujący warunek!
Trzecie zdanie: »NIECH SIĘ SPEŁNIA KRÓLESTWO TWOJE!«
I nie chodzi o jakąkolwiek prośbę, ale jest to przejawienie woli Bożej. Tak przejawia się gotowość ludzkich duchów do współpracy w celu przetwarzania obecnej Ziemi na podobieństwo Królestwa Bożego.
Dlatego słowa; »NIECH się spełnia Królestwo Twoje!« Mówię, co to znaczy: »My ludzie, chcemy dziś pracować na Ziemi tak, aby Królestwo Tysiącletnie rozbudować całkowicie! Tak chcemy żyć tylko według Konstytucji ze Światła, aby dotrzymać naszych obowiązków i żyć według Bożych praw. Wszystko ma wyglądać tutaj tak, jak nakaże nam z Twej woli Syn Boży, Jezus Chrystus. By w Królestwie Tysiącletnim wszystko było odbiciem wyższych poziomów duchowych, gdzie żyją dojrzałe, pozbawione jakiejkolwiek winy i obciążenia ludzkie duchy, których życie jest służbą woli Bożej, gdyż tylko w jej bezwarunkowym spełnianiu i w niej tkwiącej doskonałości powstaje dobro. Tak zapewniamy, że chcemy być takimi, aby na Ziemi rozbudowywało się Królestwo Tysiącletnie przy naszym duchów udziale, tak niech się wypełnia wola Boża!«
To postanowienie jest kolejnym zdaniem jeszcze podkreślone: »JEST WOLA TWOJA, JAKO W NIEBIE, TAK I NA ZIEMI!« To stwierdzenie, że ludzkie duchy na Ziemi całkowicie akceptują i podporządkowują się woli Bożej, tak składacie deklarację, że będziecie zabiegać o Boże ustanowienia i ze wszelką możliwą gorliwością duch ludzki będzie dążył do jej poznania. Tak dążąc do poznania woli Bożej musicie podporządkować się jej; dopóki jej rzeczywiście nie znacie, dopóki nie potraficie swym odczuwaniem, myślami i mową oraz czynem według niej się kierować i postępować!
Jak wielka i karygodna lekkomyślność jest w tym, że zapewniacie swego Najwyższego Pana, ale nie troszczycie się o to, w jaki sposób przejawia się Jego wola, która zawarta jest w całym stworzeniu. Tak ludzkie duchy kłamią każdym słowem wypowiadanym w modlitwie. Jesteście obłudnikami! Do swych poprzednich win dokładacie wciąż nowe i na końcu myślicie, że jesteście pokrzywdzeni, ale po ziemskiej śmierci załamiecie się w zaświatach całkowicie.
Ludzkie duchy dopiero, gdy spełnią powyższe warunki mogą modlić się tymi słowami dalej: »CHLEBA NASZEGO POWSZEDNIEGO, PROSZĘ PANIE, DAJ NAM DZISIAJ!«
Oznacza to: »Gdy spełniłem wszystko i stałem się takimi, jak obiecałem, proszę, aby spoczęło Twoje błogosławieństwo na moim ziemskim działaniu tak, abym podczas pracy na gęstomaterialnej ziemi miał zawsze czas żyć według Twojej Panie woli!«
»I ODPUŚĆ NAM NASZE WINY, JAK I MY ODPUSZCZAMY NASZYM WINOWAJCOM!«
To jest poznanie bezkompromisowego i sprawiedliwego działania w skutku zwrotnym praw Bożych. To przejawienie całkowitego zapewnienia o ufności tym prawom. Gdyż prośba o odpuszczenie win jest określona warunkiem, że ludzki duch sam musi w pierwszej kolejności odpuścić wszelkie krzywdy i bezprawne postępowanie względem siebie innym bliźnim, którzy do nich doprowadzili.
Ten jednak, kto tak uczynił i swym bliźnim wszystko odpuścił przez wybaczenie, ten jest w swym wnętrzu w takim stopniu oczyszczony, że sam z własnej woli, świadomie nigdy drugiemu krzywdy nie uczyni! W ten sposób jest także przed obliczem Pana uwolniony od wszelkiej winy, ponieważ tam bezprawiem jest to, co uczynione zostało umyślnie w złej woli! Tu pojawia się wielka różnica w porównaniu z ziemskimi, świeckimi prawami, które jeszcze obowiązują na Ziemi, ale w Królestwie Tysiącletnim ich już nie ma i nie będzie!
W tym zdaniu jest obietnica dana Najwyższemu Panu przez ludzkiego ducha dążącego drogą do Światła. Tak przejawia się jego prawdziwe dążenie. Duch chce poprzez poznanie i uzmysłowienie sobie siebie samego w modlitwie, otrzymać siłę potrzebną do spełnienia swojej obietnicy. Ta w związku zajęciem przez niego poprawnego stanowiska także będzie jemu dana zgodnie z prawem działania zwrotnego.
»I NIE POZWÓL NAM PODĄŻAĆ BŁĘDNYMI DROGAMI!«
Nie możecie iść złymi drogami, błądzić, schodząc tak z drogi Prawdy, czy poszukiwać w niewłaściwy sposób drogi do Światła, do Boga.
Brzmi to tak: »Nie pozwól, byśmy podążali błędnymi ścieżkami i niewłaściwie poszukiwali, nie dopuść, byśmy trwonili czas, marnowali go i trwonili! Gdy jednak zajdzie taka okoliczność, to użyj Panie siły, aby to zatrzymać! I to nawet wtedy, gdy będzie nas to bolało i będziemy cierpieć!
Poprawność tego musicie wyczuć już z drugiej części zdania, która nawiązuje do pierwszej i w swym brzmieniu wprost do niej należy: »ALE ZBAW NAS OD ZŁEGO!«
Słowo »ale« wskazuje jednoznacznie na wzajemne powiązanie. Znaczenie tego jest takie: »Spraw, abyśmy rozpoznali zło zawsze, nawet gdybyśmy mieli cierpieć z tej przyczyny. W wyniku skutków zwrotnych prosimy o rozpoznanie naszych przewinień. Poznanie zawiera w sobie także odkupienie dla ludzi dobrej woli!«
Tak kończy się druga część, modlitwy do Najwyższego.
Trzecia część jest zakończeniem: »BO TWOJE PANIE JEST KRÓLESTWO, POTĘGA I CHWAŁA NA WIEKI! I NIECH TAK SIĘ STANIE!«
To pełne entuzjazmu wyznanie ducha ludzkiego, który po wykonaniu wszystkiego tego, co Stwórcy kładzie podczas modlitwy do stóp, jak obietnicę, czuje się i jest pod ochrona mocy Pana, Boga swego!
Tak dana wam modlitwa ma dwa etapy. Wstępne zbliżanie się do mojego Ojca i rozmowę w modlitwie ze Stwórcą.
Osiągniecie w modlitwie tak siłę, abyście mogli sami spełnić to wszystko, co Bogu obiecujecie. Spełnienie wyniesie waszego ducha do Królestwa Tysiącletniego, a dalej do Królestwa Bożego wiecznej radości i Światła!
W ten sposób modlitwa »OJCZE NASZ«, gdy ją przeżyjecie wewnętrznie, czyli prawdziwie, staje się dla was oparciem i pomocą podczas pracy w Królestwie Tysiącletnim obecnie na Ziemi!
I nie zapominajcie już nigdy, że podczas modlitwy nabieracie siły, abyście mogli sami zrealizować to, o co prosicie! Tak się módlcie! I taką jest też modlitwa, którą wam znów daję, wam uczniom i apostołom oraz tym wszystkim, którzy mojego Ojca, a waszego Pana i Boga umiłowali sobie najmocniej!
»OJCZE NASZ« modlitwę zmów i ducha otwórz na prawa WOLI BOŻEJ W KRÓLESTWIE BOŻYM.
Ducha ożywi otwarcie na właściwą drogę do Światła I niech się spełnia WOLA MOJA!
I niech tak się stanie!
Jezus Chrystus