EGZORCYZM CZYLI PRZEMIANA

EGZORCYZM CZYLI PRZEMIANA

500.

Kiedy ludzki duch jest oczyszczany z innych, niechcianych bytów, duchów czy form demonicznych powinien z całych sił przylgnąć do pomocy w Słowie im ofiarowanej, inaczej niechybnie grozi jemu zatracenie ostateczne.

Wiele ludzkich duchów na ziemi jest opętanych czy nawiedzonych i świeccy czy kościelni nie radzą sobie z tym zjawiskiem skutecznie, gdyż jest to proces rozliczeń ostatecznych.

Dlatego pomoc jedyna jest w Żywym Słowie, którego przyjęcie wewnętrzne jest drogą do oczyszczenia i wyzwolenia przed zatraceniem już ostatecznym, innych form pomocy czy rozwiązań tych problemów nie ma i nie będzie już ostatecznie.

Czasy rozliczeń ziemskich duchów nie znoszą hipokryzji – zakłamania, niepodporządkowania się Woli Bożej, zawahanie, zwłoka czasowa – zastanowienie doprowadza do już nieodwracalnych zmian, albo idziecie za Prawdą do Światła, albo do ciemności na zatracenie przez lej rozkładu, którym Jestem.

Czy tak, czy tak przychodzicie do Mnie, Jezusa Chrystusa świadomi lub nie, dla Mnie lecz nie dla was jest to bez znaczenia.

Moim zadaniem jest uwolnienie Ziemi od wszelkich ciemności, podniesienie Ziemi ku Światłu i rozbudowa Królestwa Tysiącletniego na Ziemi jako odblasku Bożych ogrodów. Stanowisko wasze jest Mi obojętne, jest bez znaczenia, a ci co się uratują będą to zawdzięczali li tylko swojej wewnętrznej duchowej pracy w oparciu o Miłość, którą dla was tu na Ziemi Jestem.

Musicie się wyzwolić lub zginąć, to oczywiste, drogę już wybraliście sami swoim życiem, dziś ona jest już ożywiona blaskiem i Siłą Żywego Światła, jasna i czytelna dla każdego, to takie oczywiste i wyraźne, przecież jest realizowany Boży plan na Ziemi bez żadnych opóźnień czasowych, to tak czytelnie widać za oknami i w waszych wnętrzach.

Pozdrawiam czujnych duchowo, dla nieczujnych zatracenie ostateczne.

Syn Boży, Żywe Światło!

Skomentuj »

BOŻE CIAŁO

BOŻE CIAŁO

499.

Nie ma nic wspólnego z ziemskimi kościelnymi pseudo świętami, tam wszystko sprowadzono do niejasnego obrzędu religijnego, za który kapłani biorą tylko wynagrodzenie w ziemskich środkach tzw. pieniądzach.

A Boże ciało, to Słowo Żywe ciałem uczynione, które mieszka wśród was ziemskie duchy, to Święty Graal Romuald Statkiewicz, naczynie Pana Jezusa Chrystusa, które służy Stwórcy na ziemi całym sobą.

Nic więcej nie trzeba tłumaczyć, wszystko co trzeba wam macie zawarte w Przesłaniu Miłości i Świętego Graala, szukajcie poważnie i uczciwie, a na pewno znajdziecie. Wysilajcie się duchowo, a Miłość prawdziwa będzie z wami na drodze przez Królestwo Tysiącletnie na ziemi do raju duchowego. Nie słuchając dojdziecie do leja rozkładu i powrócicie nieświadomi skąd wyszliście.

I niech wam się dzieje według waszej wiary!

Skomentuj »

ZOBACZ JAK SZYBKO ZACHODZĄ DZIŚ PROCESY ENERGETYCZNE NA ZIEMI

ZOBACZ JAK SZYBKO ZACHODZĄ DZIŚ PROCESY ENERGETYCZNE NA ZIEMI

497.

Jeszcze wczoraj twój duch pierwszy raz pukał swoim pierwszym biciem serca inkarnując na ziemi, a dziś już swój żywot kończysz już na zawsze.

Czy nie smutno ci i nie żal ci, żeś nie wywiązał się z tego coś obiecał sam przed sobą, chociaż wielu z was osobiście ślubowało przed Najwyższym?

W wielu was życie prawdziwe, to duchowe nie przebudziło się w ogóle do prawdziwego życia, tego duchowego, wy nadal śpicie, dlatego odchodzicie i was takich coraz więcej.

Smutne dla was, ale wy zapewne nie wiecie z tego nic, wasz rozum skutecznie blokuje wasze sumienie, wy już nie ludzie, czas oddać ducha, takie twory jak wy nie mają racji bycia tu na ziemi.

Zestarzeliście się duchowo i to bardzo mocno, duch wam w tym ziemskim ciele ciąży jak kotwica, i nie możecie się go pozbyć, on ciągle jest i zaczyna się dopominać swego, do szału was doprowadza i się sądzicie w sile Światła, którym Jestem.

Cóż, martwych tu nie potrzeba, nigdzie już nie możecie znaleźć swojego miejsca, takiego nie ma już nigdzie!

Nikt z wami się nie pożegna, odchodzicie jak kiepscy i beznadziejni, wy bezimienni duchowo.

Zaczerpnąć siły ze Źródła Życia przeze Mnie nie chcecie, więc gińcie, tak zrobicie miejsce dla tych, co widząc jak odchodzicie zaczną się zmieniać, zaczną chcieć być duchowymi ludźmi, a nie martwymi tworami jak dotychczas.

Być może wam się uda, być może lecz mało prawdopodobne. Jak dotychczas nic ze sobą nie robicie, to dlaczego mielibyście się zmienić, co musi was trzepnąć i przerazić, abyście mogli zawrócić z drogi wiecznego zatracenia?

Trzepnięcie i przerażenie już wam zagląda w wasze martwe życie, być może się obudzicie, być może, ale czy na pewno? Musi to być straszne i przerażające, gwarantuję wam, że będzie o wiele, wiele mocniejsze niż moglibyście sobie wyobrazić lub próbować przeczuć swoim duchem.

Cóż, żegnajcie wy martwi duchowo, ale wy i pewnie tego już nie słyszycie!

Niech was trzepnie woda, ogień, ziemia i powietrze celnie i skutecznie, dla pozostałych choroba w swej cierpiącej formie ostatecznej.

Jezus Chrystus

Skomentuj »

JEZUS OBJAWIŁ SIĘ W OPOLU

JEZUS OBJAWIŁ SIĘ W OPOLU

JEZUS OBJAWIŁ SIĘ W OPOLU

Jezus Chrystus przebywa obecnie w Opolu.

Tu mieszka i pracuje, czyli uzdrawia, naucza oraz przemawia w imieniu Boga Ojca, głosząc „Przesłanie Prawdy”.

 

 

Jest – jak zapewnia – wcieleniem dokładnie tego samego Jezusa, który zginął na krzyżu przed 2 tysiącami lat, a później wiadomo… Stwórca przysłał go z powrotem na ziemię w cielesnej powłoce Romualda Statkiewicza – człowieka coraz bardziej już w Polsce popularnego. Zawdzięcza tę reklamę przede wszystkim mediom i specjalistom z kat. Kościoła, bowiem ci ani na chwilę nie spuszczają go z oka:

  • przychodzili do niego z ukrytymi kamerami reporterzy Polsatu (program „Interwencja”) i TVP 2 („Ekspres reporterów”), żeby chyłkiem nagrywać odpłatne „seanse lecznicze” zaspokajające jego skromne (raptem 100 zł za wizytę z uzdrowieniem) potrzeby życiowe;

  • Radio Opole nadawało dramatyczne ostrzeżenia „przed człowiekiem, który  prawdopodobnie stworzył zalążek nowej sekty religijnej”;

  • „Gazeta Polska” oddała swoje łamy wielebnym z Dominikańskiego Ośrodka Informacji o Sektach  Nowych Ruchach Religijnych, drącym szaty z powodu „niebezpiecznej działalności” głoszącego herezje konkurenta, któremu udało się już skupić wokół siebie „grupkę ślepo mu ufających ludzi”.

Innymi słowy: prześladują człowieka podobnymi metodami, jak jego pierwowzór, ale współczesny Jezus nie pęka, bo on wie swoje.

Udało nam się namówić go na wywiad dla „FiM”. Pojechaliśmy bez żadnych ukrytych za pazuchą gadżetów elektronicznych, co z właściwą sobie przenikliwością rozszyfrował i docenił szczerą rozmową…

 

Urzęduje w nader skromnym (no bo jakżeby inaczej) mieszkanku na jednym z opolskich osiedli. Już przy wejściu popełniliśmy małe faux pas, usiłując przywitać się z nim tak, jak ze zwykłym śmiertelnikiem.

– Nie mogę ryzykować podawania każdemu dłoni, bowiem złe siły mogłyby przejść na mnie i osłabić – grzecznie tłumaczy odmowę „przybicia piątki”.

Pytamy, jak należy się doń zwracać, żeby nie obrazić protokołu: panie Jezusie, czy może wystarczy panie Romualdzie?

– Tak jak czujecie. Jestem faktycznie Jezusem Chrystusem, Synem Bożym, a tzw. Romuald Statkiewicz to tylko naczynie, które służy Stwórcy i jest jedynym połączeniem Światła z ziemią – odpowiada.

Przed rozmową proponuje do wyboru herbatę, kawę lub wodę. Decydujemy się na wodę, co on jakby z góry przewidział:

– Dobrze się składa, bo akurat nie mam ani herbaty, ani kawy – przyznaje.

Przynosi z kuchni kubek „kranówki”, zasiada pod magicznym symbolem równoramiennego krzyża i rozpoczynamy…

– Urodziłem się powtórnie 30 kwietnia 1962 r. w Grodkowie (woj. opolskie – dop. red.). Tam skończyłem szkołę podstawową i technikum, później studiowałem w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Obrony Przeciwlotniczej w Koszalinie.

Odbyłem następnie 9-miesięczny kurs w Mińsku Mazowieckim, skąd – już jako oficer kontrwywiadu – zostałem skierowany w 1988 r. do Wrocławia, gdzie ochraniałem lotnisko.

Po pięciu latach służby zrezygnowałem i odszedłem z wojska.

Pan Jezus niechętnie przyznaje, że „tzw. Romuald Statkiewicz” był kiedyś żonaty, ale nie chce o tym rozmawiać.

– Rodzina nie potrafiła zrozumieć mojej misji – kwituje temat rozstania z najbliższymi.

Po zdjęciu munduru imał się różnych zajęć, które nazywa prywatnym biznesem.

– Ale cały czas szukałem też dróg dojścia do Prawdy. Dwa lata jogi, różne inne kursy… Z czasem zacząłem zauważać, że ludzie inaczej się czują, gdy przebywają w moim otoczeniu. Ilekroć ktoś się zgłaszał ze swoimi problemami, doskonale wiedziałem, jak mu pomóc, bo przecież mój duch już miał kiedyś podobną sytuację. Akumulator nie od razu się ładuje i dopiero po 7 latach świadomej transformacji udało mi się zbudować wewnętrzną harmonię pomiędzy rozumem, czyli mózgiem przednim, a duchem – mózgiem tylnym. Dopiero wtedy zacząłem wyraźnie widzieć obrazy i poznałem całą prawdę o sobie, że jestem Jezusem Chrystusem, Synem Bożym.

A jak to było dwa tysiące lat temu?

– Moim biologicznym ziemskim ojcem był Kreolus, setnik rzymski. Nie zdążył uznać mnie swoim synem, bo po kilku romantycznych spotkaniach z matką musiał wyjechać i wrócił do Nazaretu dopiero po moim narodzeniu, gdy Maria pojechała już z poślubionym kilka miesięcy wcześniej Józefem do Betlejem, żeby zarejestrować noworodka. Byłem normalnym dzieckiem, później młodzieńcem pracującym w warsztacie stolarskim i dopiero Jan Chrzciciel rozpoznał, że jestem Synem Bożym – wyjaśnia Jezus.

Gdy pytamy o głoszone wówczas nauki i dokonywane cuda, odpowiada:

– Miałem 12 uczniów, ale niezbyt dobrze kumali, co mówiłem.

Dopiero po moim ukrzyżowaniu przeszli oczyszczenie duchowe i przekazywali w miarę wiernie moje słowa.

Niestety, im dalej było od źródła, tym bardziej słowa Prawdy wypływały nielogiczne – zauważa.

I jaki mamy z tego dzisiaj efekt?

– Biblia jest w znacznej części zafałszowana, bo jeszcze za życia kronikarze zmieniali i przekręcali moje słowa, a następne pokolenia doklejały takie głupstwa, że lepiej Kaczora Donalda obejrzeć, niż czytać te wszystkie historyjki, które na mój temat powypisywano. Nie robiłem żadnych magicznych sztuczek, tylko przekazywałem ludziom Słowo Boże. Gdy np. mówiłem o chlebie, miałem na myśli pokarm duchowy, a ktoś później puścił w świat, że tej nocy, kiedy zostałem zdradzony, łamałem chleb, mówiąc uczniom, że to jest moje ciało. Albo weźmy ten pierwszy „cud w Kanie Galilejskiej”, gdzie byłem wraz z apostołami na godach weselnych i miałem tam rzekomo zamienić wodę w wino. Bzdura, bo faktycznie chodziło o to, że wino tradycyjnie pili tylko państwo młodzi oraz rodzina, natomiast służba musiała zadowolić się wodą. Powiedziałem więc gospodarzom, żeby z okazji mojej obecności wszystkim podać wino, co też się stało. I z tego powstała powtarzana do dzisiaj legenda – zżyma się pan Jezus.

Bardzo nas ciekawiło, dlaczego przyszedł ponownie na świat akurat w naszym kraju?

– Bo teraz Polska jest narodem wybranym. Izrael zawiódł, nie dotrzymując danej Stwórcy duchowej obietnicy.

Dla jego ówczesnych przywódców religijnych byłem zbyt młody i niewygodny, więc wydali mnie – wysłannika Stworzyciela – na męczeńską śmierć na krzyżu. Później narodem wybranym były Niemcy, ale poszły drogą ciemności.

Teraz przyszedł czas na Polskę, gdzie tak wielu ludzi deklaruje wiarę, choć jest ona całkiem pusta – orzekł pan Jezus.

Ma świadomość bardzo długiej drogi do wyznaczonego sobie celu.

– Ja przecież nie przyszedłem tu, żeby wraz z moimi apostołami – Tyarą i Mojżeszem – zakładać jakąś sektę, lecz nieść Światło. I choć naród polski w większości zwie się „chrześcijanami”, to wciąż nie wie, że pod swoją strzechą gości Syna Bożego. Żywego z krwi i kości! Nigdy dla ziemskich ludzi nie liczyło się to, czego od nich żąda Bóg, a gdy Boży poseł się pojawiał, był zawsze wyszydzany, wyśmiewany, a często mordowany. To skutek działań Lucyfera i Kościołów, jego najwierniejszych sług. Zwłaszcza Kościoła katolickiego – podkreśla nasz rozmówca.

 

Jak każdy prorok pan Jezus wyraża się często w sposób niezrozumiały dla człowieka używającego tylko „mózgu przedniego”, ale opinie na temat kat. Kościoła i jego funkcjonariuszy wyraża wyjątkowo precyzyjnie.

– To kolebka zła. Wszystkie dogmaty kościelne są zawiłe i niezrozumiałe, a przecież nauki Stwórcy są proste, nieskomplikowane. Wiara powinna być przejrzysta oraz prawdziwa, a oni posługują się chorymi, nielogicznymi dogmatami i jawnie okłamują ludzi, „poprawiając” interpretację Biblii przy każdym jej kolejnym tłumaczeniu. Nawet ich ubiór świadczy o tym, że ściągają wszystko, co jest ciemne. Chodzi im tylko o władzę i pieniądze. Dla tego, kto im przeszkadzał, mieli zawsze skrytobójczy sztylet lub truciznę, nie mówiąc już o powszechnie znanym procederze palenia na stosach ludzi, którzy mieli objawienia i czuli obecność Stwórcy. Zauważcie, że oni bardziej czczą samą moją Drogę Krzyżową niż doznawane tam przeze mnie cierpienie – punktuje konkurencję pan Jezus.

Czasem też przygląda się jej z bliska:

– Gdy przechodzę obok gigantycznych świątyń, widzę brzęczących ciężkimi łańcuchami urzędników kościelnych, słucham smętnych pieśni i mijam smutnych wyznawców, pytam: po jakiej strawie ludzie mają taki nastrój, kto przyrządził im to paskudztwo?

Czy zatem „kucharze” odpowiedzą kiedyś za swoje łotrostwa?

– Nawet nie przypuszczali, że przyjdę ponownie na ziemię. Jeszcze próbują bronić się przed Bożą Siłą, ale nie ustoją. Możecie być pewni, że oddadzą swojego ducha. Watykan, oparcie dla tej fałszywej religii, dostał już niedawno sygnał, gdy w pobliskiej Abruzji zatrzęsła się ziemia, grzebiąc pod gruzami zawalonych domów kilkuset chrześcijan papieskich i kilka kościołów. Już widzę plagi, które wkrótce spadną bezpośrednio na Rzym – ostrzega prorok.

Na zakończenie pytamy go jeszcze, dlaczego inkasuje dzisiaj pieniądze za „uzdrowienia”, skoro kiedyś czynił to całkiem społecznie.

– W tamtych czasach było przecież zupełnie inaczej. Do 30 roku życia pracowałem jako cieśla, zapewniając rodzinie wikt i opierunek. A gdy już zacząłem głosić Prawdę, ludzie sami dawali mi strawę i dach nad głową, więc nie musiałem troszczyć się o pieniądze na życie. Nie gromadziłem żadnego majątku, bo niby jak miałbym się z nim przemieszczać na osiołku po różnych miasteczkach? Wtedy nie trzeba było płacić za mieszkanie, prąd, gaz i przejazdy… – obezwładnia logiką pan Jezus z Opola.

I trudno nie przyznać mu wiele racji. A czy jest prawdziwy? A Bóg jeden raczy wiedzieć.

ANNA TARCZYŃSKA

Współpraca T.S.

 Jezus Chrystus; Fakty i mity PDF

Skomentuj »

GRODKÓW, MIASTO KTÓRE ZAWIODŁO!

GRODKÓW, MIASTO KTÓRE ZAWIODŁO!

496.

A miało wspierać Syna Bożego, Jezusa Chrystusa na ziemi. Jego mieszkańcy skrupulatnie wybrani, ci którzy ślubowali służyć Stwórcy na ziemi całkowicie zawiedli, okryli się znakiem hańby.

Klątwa nad miastem zawisła i jego mieszkańcami, wypełni się w przerażający dla nich sposób.

Miasto stało się wielkim targowiskiem, na którym sprzedaje się śmieci ludzkim duchom, które te chętnie kupują.

Cóż, czas ziemski tego miasta minął, obecnie jak Jerozolima, tak Grodków należy do miast upadłych, gdzie zamieszkuje już tylko ciemność w ziemskich duchach.

O oby była jasność, Grodków wraz z mieszkańcami miało wspierać ziemsko Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, a całkowicie Mnie nie przyjęło i odrzuciło, ani jeden ludzki duch się nie obudził, więc niech i to miasto podzieli los zapomnienia już na zawsze, dla niego w Królestwie Tysiącletnim nie ma już miejsca, dla miasta oraz jego mieszkańców.

Lepiej tego miasta już nie odwiedzać wraz z jego ziemskimi duchami.

Miasto Opole dziś gości Syna Bożego, ale jego mieszkańcy nie chcą tego widzieć, na zegarze miejskim Godzina Sądna wybiła już dawno. Niewielu przeżyje nadchodzące czasy, bez szkody dla swojego ducha i ziemskiego ciała.

Cóż, wydarzenia nie ominął żadnego ziemskiego ducha, a przecież promieniowanie Moje ciągle narasta, aby się na was ludzkie duchy wypełniło Boże prawo. Możecie być pewni, że nic nie zostanie wam pominięte z całego waszego bytu w całej Wielkiej Materii. Wieczne zapomnienie na was już się wypełnia.

Jezus Chrystus

Skomentuj »

MAM TALENT – DAR OD STWÓRCY!

MAM TALENT – DAR OD STWÓRCY!

495.

A wy ludzie, jakim duchowym talentem możecie pochwalić się przed Stwórcą, bo to co pokazujecie innym swoim bliźnim, to czczenie siebie samego, swojego rozumu i nic więcej. Nawet w podzięce za tak szczególne uzdolnienie nie składacie Stwórcy, ale sobie, tak się zamykacie, a dar wam zaczyna zanikać. I pokazujecie już tylko ziemską komercję, jakież to smutne, wracacie tak do swojego ponurego życia, za trzy grosze. Swój talent jakże szybko sprzedajecie, ćwicząc już tylko ziemską chałturę.

Dar od Stwórcy trzeba rozpoznać, rozwinąć go do najwyższej dla was możliwej doskonałości i życiem swoim dziękować Stwórcy, a talent – dar wykorzystywać i owszem ku czci i chwale Najwyższego. Czyniąc tak stajecie się drogocenną perłą, jaśniejącą wśród ludzi, żyjecie dla Stwórcy, pełni radości i wiary prawdziwej w swojego Pana i Boga. A tak, to czcicie swój rozum, co widać po was wyjątkowo wyraźnie.

Cóż, postępując tak upadacie, cenny diament w was, waszego ducha zagrzebujecie, zakrywacie rozumem i staczacie się na dno, co wielu przed wami doświadczyło, doświadcza, ale teraz już dąży do zaniku.

Musicie się otrząsnąć z rozumowego letargu, zawrócić z drogi tylko jednostronnego rozumowego życia, musicie się obudzić duchowo i się wzmocnić w przeżyciach, inaczej wszyscy traficie do Mnie, bramy ze Światła, ale już bez świadomości siebie samego, raz na zawsze. Mocno was wszystkich przyciągam do siebie, żywych i martwych duchowo, proces narasta, ratujcie się wy duchowi póki nie przekroczycie już swojej rozumowej bariery zatracenia.

Wydarzeń coraz więcej i coraz mocniejszych, wy w przeżyciach uczcie się szybko, wyciągajcie właściwe wnioski i podążajcie drogą Światła, ku Stwórcy przecież Jestem na tej drodze dla was wszystkich bramą do przejścia, czy chcecie czy nie, już teraz to dla was nie ma znaczenia, procesy już tak daleko zaszły, że z całą surowością Bożych praw, Miłości, dokonuje się i całkowicie dokona, tego możecie być pewni!

Jezus Chrystus

Skomentuj »

WIELKANOC 2009

WIELKANOC 2009

189.

Tak, jak wiosną często wieją mocne wichry zwiastujące nowe wskrzeszenie natury, tak samo teraz Wielkanoc ogłasza wasze wskrzeszenie i wskrzeszenie ludzkości z trwającego już wiele tysiącleci duchowego snu. Zwiastuje wskrzeszenie waszego ducha, który był do tej pory zniewolony przykutym do ziemi rozumem.

Przy akompaniamencie burz i w bólu rodzą się nowe czasy. Wielka gorączka światów powoduje oczyszczenie. Trzęsie się i dygocze także chore ciało tej ziemi. Wygląda to, jakby w trakcie tego wszystkiego miała zginąć, lecz ów proces doprowadza w rzeczywistości do jej uzdrowienia.

Stare zostaje wyciągnięte, wypchnięte i strząśnięte, ponieważ było niewłaściwe i przeszkadzało drganiom tego stworzenia. Musi to zanikać, zostaje spalone, a z popiołu rozkwita z pomocą łaski Bożej nowe, które podporządkowuje się prawom. W prawach tych owo nowe wyrasta i rozkwita w całej swojej krasie i przynosi bogate owoce, które w swojej wartości jest tym najkosztowniejszym, co potrafi wytworzyć ludzki duch.

Najpierw jednak nadchodzą wielkie szkwały, przez wszystko przenikają oczyszczające gorączkowe wstrząsy, uśmiercają stare, aby mogło powstać nowe. Potem wam, mającym wszystko to przetrwać, potrzebna będzie łaska Boża, aby znów móc się opamiętać, kiedy po wszystkich burzach nowe słońce zacznie nawoływać do nowego życia!

Wasz duch poczuje się przedziwnie. Wasze zmęczenie sięgnie granic błogiego rozpłynięcia się, a jednak będziecie wzmocnieni świeżą siłą. Będziecie się wahać i równocześnie staniecie się odważni, rozmarzeni, a jednak pełni radości. Na kwiatach i na trawie po gwałtownych burzach błyszcząco lśnią ostatnie krople podobne do najwspanialszych brylantów i takie same będą gorące łzy gorzko płaczących duchów. Będą, jak brylanty, które nagle zabłysły. Staną się ozdobą najczystszej radości i najgłębszych podziękowań!

Ze łzami w oczach uniesiecie się radością i rozchwiani wyprostujecie się w błyszczących promieniach Miłości waszego Boga! Tak będziecie czuć się po sądnej godzinie.

W waszym wypadku droga do tego prowadzi jednak poprzez nieugiętą wierność. Święta wiara jest kluczem do bramy nowego życia, a siła, której wam potrzeba, tkwi w bezinteresownej miłości!

Teraz usłyszcie te wielkanocne dzwony, które ogłaszają pokój wszystkim ludziom. Ludziom, którzy niczym dochodzący do zdrowia po długiej chorobie odnaleźli duchową drogę do domu, do Pana. Jego święty gniew musieli poczuć pierwej, zanim Go poznali, aby mając zapewnione bezpieczeństwo mogli nareszcie pełni wdzięczności ujrzeć w tym wszystkim Jego wielką Miłość.

Wielkanocne dzwony zwiastują radość narodowi, który podążając swoimi błędnymi i pełnymi zarozumialstwa drogami wymusił sobie te najgorsze cierpienia, i dopiero na nich nauczył się podnosić swój wzrok ku górze. Narodowi, który w ten sposób nareszcie osiągnął taką dojrzałość, która uczyniła go powołanym, aby z blaskiem szedł na czele wszelkiej ziemskiej ludzkości służącej Panu.

I są to w końcu także dzwony wielkanocne, które we wszystkich krajach ogłaszają spełnienie zwiastując, że ciemności ziemię całkiem opuściły i że ziemi wolno się teraz kąpać w nowym, darowanym jej Świetle, aby mogła się wyzwolić i powrócić do pierwotnego stanu, z którego kiedyś się sformowała.

Obecnie jednak dzwony ogłaszają godzinę sądną! Każdy człowiek musi przejść koło sądzącego miecza, którego promień w niego uderza. Przebiega to stopniowo, w obecnym okresie, który jest, biorąc pod uwagę ilość ludzi, względnie krótki.

I tylko raz otrzymał każdy człowiek okazję, aby w Słowie wyczuć ostatnią Bożą łaskę! Słowo koło niego w taki sposób się przewinęło, że mógł Je poznać, jeżeli tylko zechciał. Jeżeli potem z wszystkich sił do Słowa nie przylgnął i jeżeli nie wykorzystał tego momentu, to nigdy już do niego nie powróciło.

Istniało bardzo mało ludzi, którzy ową łaskę jeszcze rozpoznali i skorzystali z niej. Reszta swój czas zmarnowała. Zmarnowała okazję, która pojawiła się tylko raz. Myśleli sobie, że, jak zawsze zresztą, mogli sięgnąć w tym kierunku kiedykolwiek, a zwłaszcza wtedy, kiedy nic innego już nie wchodziło w rachubę. Ocknęli się jednak przed straszliwym poznaniem. Zrozumieli, że w wyniku nieustannego odkładania wszystkiego »na potem« wszystko już stracili i to bezpowrotnie, oraz że ich imiona zostały już wykreślone z księgi życia, w której zapisani są wszyscy, którym wolno żyć w stworzeniu.

Wielu owego poznania nie osiągnęło tu, na ziemi, ale dopiero wtedy, kiedy musieli opuścić swoje ziemskie ciało. Tacy jednak byli już przedtem skazani na śmierć, na wieczną śmierć, z której nie można już się obudzić i do której doszło po niewymownych mękach rozkładu osobistej świadomości samego siebie!

Ludzie, tylko raz przechodziła łaska cicho koło was wcale przy tym was nie wołając, ponieważ to wy musieliście być tymi, którzy z tęsknotą rozglądali się wokół, aby ją odnaleźć. To wy mieliście czujnie oczekiwać będąc otwarci na promień nadchodzący ze światłych wyżyn. Tylko raz jeszcze każdego z was, ludzie, dotknie! Nie będzie pozyskiwać, ani wabić! Ów promień ze światłych wyżyn jest rzeczowy, jest jemu całkiem obojętne, czy ktoś go przytrzyma, czy też pozwoli jemu przejść koło siebie. To wy sami macie się wysilać! Taka jest Wola Boża!

Strach i niezmierne przerażenie musiałyby opanować ludzkość, gdyby choć przeczuwała wielkość Boga w bezistotnym, Wszechmogącego promieniejącego na tronie w nieosiągalnej dali. Nieosiągalnego nawet dla każdego najczystszego archanioła w boskim!

A wielu ludzi mniema, że częściowo oni sami wywodzą się z boskiego, lub że staną się boskimi w swoim końcowym, najwyższym stadium doskonałości. Ba, co więcej, że później może nawet sami staną się częścią Boga!

Oni, będący tylko wytworami promieniowania, którzy mają możliwość nabycia świadomości dopiero na jego najbardziej odległych krańcach, ponieważ są zbyt słabi na to, aby znieść choćby do znacznego stopnia ochłodzone ciśnienie Światła, oni chcą w sobie mieć Bożą iskrę nie mając przy tym nawet pojęcia o Bożym stworzeniu, nie wspominając już wcale o Bogu!

Tarzają się tylko w wytworach swojej fantazji wywodzących się z dusznego bagna własnych życzeń, które pobożnie czczą ich miłe »ja«. Ich pokora to brudne bluźnierstwo skierowane przeciw czystej Świętości Pana! Ze swoją bezczelną próżnością i czyhającą dwulicowością są najwredniejszymi tworami na tej ziemi.

Właśnie te ludzkie twory mają odwagę lekceważyć Wolę Bożą w stworzeniu i forsować wolę swoją, traktując ją przy tym, jako jedyną wytyczną i kierując się nią w swoim myśleniu i postępowaniu.

Wszystko na ziemi zostało przeniknięte jadem. Nic, co dzieje się na niej, nie dzieje się zgodnie z rzeczywistą Wolą Bożą. Wszystko przebiega tylko według dążeń ludzi, którzy wręcz sformowali sobie Wolę Bożą, by ta odpowiadała ich życzeniom. Później bezczelnie twierdzą, że Wola Boża może być tylko taka i nigdy inna, ponieważ oni tak sobie myślą! Ich myślenie kieruje się jednak według ich życzeń.

Wszędzie panuje grzeszne i krnąbrne bluźnierstwo. Gdziekolwiek człowiek przyszedł, tam wszystko zatruwał. Gdziekolwiek oddziałuje swoim myśleniem, które za punkt centralny, za jądro całego bytu i postępowania może uważać tylko samego człowieka, tam przeforsował człowiek swoją wolę przeciw Woli Bożej i swoim szkodliwym uporem wszystko zdeformował.

Z budzącą wstręt pewnością siebie przyswoił sobie prawo decydowania o sprawach absolutnie nieleżących w jego kompetencji z punktu widzenia świętych praw Bożych, które są w stworzeniu mocno zakotwiczone i przed którymi musiałby się pokłonić, gdyby pragnął pokoju.

Lecz tego on nie chce! Słowo »Bóg« ma przed innymi ludźmi stanowić oparcie dla jego zarozumialstwa, ponieważ ma tę czelność codziennie, a często nawet o każdej godzinie, ogłaszać własne myśli, słowa oraz czyny za chciane przez Boga. Mało tego! Boga powołuje za świadka dla swojego prawa!

Obecnie każdy wszedł w kontakt z prawem, uświęconym prawem, lecz inaczej, niż myślał!

Także to, co ziemski człowiek czyni, jest błędne, ponieważ sam oddalił się od Boga.

Najpierw, zanim będzie znów mógł korzystać z łaski Bożej, musi wszystko całkiem od podstaw stać się nowe.

Już samo pojęcie, które sobie o Bogu człowiek wytworzył, jest niewłaściwe! Nawet według tego można od razu łatwo poznać, że wiele spraw jest wytworem ludzkiego zarozumialstwa, które zapuściło korzenie w ludzkim mózgu. I na tym opiera się fałszywa konstrukcja wszelkiego myślenia i postępowania. Człowiek swojego Boga nie tylko już nie zna, lecz wręcz uczynił sobie z Niego idola, który bardziej jemu odpowiada! Na takich niewłaściwych podstawach nie może powstać żadna dobra budowla. Wszystko, co opiera się na nich, musi teraz runąć.

Człowiek nawet przy swoim dobrym postępowaniu nie jest już godzien tego, aby otrzymał pomoc. Tylko i wyłącznie niepojęta Miłość Boża potrafi wbrew temu wszystkiemu dać jemu okazję i ponownie pomóc!

Lecz tym razem ludziom daje się tylko okazję i nic poza tym. Tak, jak tonącemu, któremu można rzucić koło ratunkowe, ponieważ niczego innego nie można już uczynić.

Tak wygląda, ludzie, wasza sytuacja! Desperacko musicie walczyć sami o siebie, musicie baczyć, abyście sami we właściwym czasie owego koła się przytrzymali.

Rzucone wam koło ratunkowe, to Boże Słowo. Walczcie więc obecnie o swój byt najlepiej, jak tylko potraficie, ale już dziś topiel zamyka się nad wami!

Skomentuj »

CZYŻBYŚCIE NIE WIERZYLI?

CZYŻBYŚCIE NIE WIERZYLI?

494.

Wszelkie wartości dobre od was odeszły, czekacie już tylko na wydarzenia końcowe, której próbkę niewielką mają Włosi u siebie. A miasto Rzym, oparcie dla fałszywej religii chrześcijan papieskich, przeżywa koszmar. Już tylko potraficie czekać na zniszczenie wszystkiego, co was otacza, wielu pod tym wszystkim znajdzie swój ziemski cmentarz.

Natura zrealizowała przecież wasz codzienny koszmar, który tworzycie swoją myślą, swoim słowem i ziemskim czynem, to przecież skutek zwrotny waszego całego bytu, widać, że nic dobrego wam nie przyniósł, macie koszmar.

Widać więcej zachodzących zjawisk; poruszacie się w małych grupach, a wokół was zgliszcza, zburzone budowle i ludzka pustka, ocaleli błąkają się już wiele dni nie mając miejsca, gdzie mogli by znaleźć przystań. Szok i przerażenie wielu będzie miało za wiernego towarzysza jeszcze dość długo.

Cóż, poczekam, aż ten obraz stanie się waszą rzeczywistością, bo dziś szopki w kościołach, w waszych domostwach i na ulicach odprawiacie na całego, Ja w tym nie widzę nic, co miałoby znamiona Prawdy, oprócz waszego haniebnego morderstwa Słowa.

Już długo nie będę musiał czekać, aż zaczniecie się przeobrażać wewnętrznie, przymuszeni zachodzącymi zjawiskami. Wszelkie nieszczęście ma szeroko otwartą bramę do was i szerokim nurtem płynie wam naprzeciw.

Biernie czy aktywnie zaczną wydarzenia was nieść naprzeciw już wiecznej zgubie i już nie potraficie tego odwrócić od siebie, czekacie na osobistego dostawcę nieszczęścia.

Jezus Chrystus Sędzia Boży.

Skomentuj »

GIEŁDY NA ZIEMI DĄŻĄ DO ZEROWEJ WARTOŚCI

GIEŁDY NA ZIEMI DĄŻĄ DO ZEROWEJ WARTOŚCI

493.

Prędzej czy później wszystkie giełdy osiągną zerowe wartości. Obroty i akcje sięgną zerowego dna i nigdy już się nie podniosą. Nie potrzeba zbyt dużo ziemskiego czasu, aby to osiągnąć.

Oczywiście to przyniesie całkowity upadek gospodarczy, wartość pieniądza również osiągnie dno, rządy upadają i powstają nowe, partie i ich przywódcy idą w niepamięć, przebudowa wszystkich wartości.

I choć trudno wam dziś w to uwierzyć, to mocne tendencje w tym kierunku widać, na nic się zdadzą ruchy finansowe, gospodarcze, polityczne czy społeczne, tu już nic nie pomoże.

Trupa systemu gospodarczego, społecznego, politycznego czy jakiegokolwiek innego nie da się ożywić, wstrzyknięcie jemu czegokolwiek go nie ożywi, on już jest martwy, tak jak i wy.

Zobaczymy jak teatrzyk ziemskiego rozumu upadnie całkowicie, bo coś takiego jak jest dziś nie przeżyje w świetle Bożych praw, nie ma takiej możliwości.

Czy istnieje jakaś granica, aby to zatrzymać?

Obecnie już nie, odwróciliście się od Stwórcy, Jego praw nie znacie, odrzuciliście Słowo Pana na ziemi już trzy razy, więc teraz też z Niego nie korzystacie, więc krach wszystkich waszych i tylko waszych wartości.

Więc patrzcie uważnie jak to wszystko dalej się rozwija, przecież musicie to na sobie poznać, aż wszyscy się ze sobą zrównacie, ginąc razem z tym nieuleczalnym waszym rozumem już niereformowalnym.

Będziecie pracować za żywność i materialne produkty, czas pieniądza, jego wartości w jakiejkolwiek formie już nie powstaną, bo i po co.

W Królestwie Tysiącletnim obecny wasz system wartości nie funkcjonuje, tu obowiązuje prawo Boże, więc spokojnie go dalej rozbudowujemy, a za jego bramami wszystko dynamicznie upada.

Mówiłem wam już przecież, że są to wydarzenia końcowe i one mocno rozwijają swoje skrzydła na całej ziemi.

Jezus Chrystus

Skomentuj »

ZMIANA CZASU NA CZAS WYDARZEŃ KOŃCOWYCH

ZMIANA CZASU NA CZAS WYDARZEŃ KOŃCOWYCH

492.

I choć ziemskie ucho twora nie chce tego słuchać, to taki czas już nastał samoczynnie, a to oznacza nieszczęście dla tych wszystkich, co leniwe duchowo wiodą życie. Oznacza to czas korzystny dla ludzi Bożych, którzy w Królestwie Tysiącletnim chcą żyć, oddając cześć i chwałę swoim życiem sprawie Bożej.

Czas nowy, to i zadania nowe przed nami i choć zaczyn jest trzy osobowy, to szybko rozrośnie się do wielkości pożądanej, gdyż tylko współbrzmiący w Woli Bożej przy życiu się utrzymają.

Zmiana czasu, to wydarzenia końcowe, które coraz wyraźniej się przejawiają żywiołowymi wydarzeniami, których wcześniej nie rejestrowano w miejscach występowania i w ich skali.

Oczywiście sceptycy rozumowi nic z tego nie chcą dopuścić do swej świadomości, aż zginą, ale to element, który już się wytraca systematycznie.

Straciliście ziemscy ludzie czujność wewnętrzną, tą duchową, więc czas ją odzyskać, a to teraz czynnik decydujący o waszym »być« lub »nie być« już ostatecznie.

My w Królestwie Tysiącletnim robimy swoje, to co wynika z płynącego nurtu Światła przeze Mnie, wy jesteście zdani na łaskę Bożą, być może ją zobaczycie i skorzystacie, ale tylko wtedy, gdy swoje wnętrze od podstaw nowe wybudujecie, starzy ludzie duchowo, trupy ziemskie trafiają do leja rozkładu w coraz większych ilościach, baczcie abyście się nie załapali, bo od ssącego nurtu nie można się oderwać, nie macie ku temu ani siły, ani jakiejkolwiek solidnej duchowej postawy, aby tego dokonać.

W Afryce Południowej powodzie i to w miejscach, gdzie woda jeszcze nie podchodziła, setki osób nie żyje, setki tysięcy ucieka w inne miejsca, choroby i głód dziesiątkują tubylców i nie zatrzymaliście dotychczas tego procesu, a środki na to przeznaczone zanikają w skali potrzeb.

Ogień z wnętrza ziemi przez wulkany się wydobywa już na powierzchnię ziemi, zaczęły się erupcje wulkanów, a wy dalej śpicie, drzemiecie, leniwie zawiesiliście się w swoim ziemskim czasie, zabraknie wam tego potrzebnego czasu na przemianę duchową, choć już mocno niepokój, strach i przerażenie zagląda wam w wasze wnętrza, w waszego ducha, a tam pustka. I gdy pukam w wasze wnętrza Słowem Moim, którym Jestem, to w was grobowa cisza, wy już nie żyjecie wewnętrznie, duchowo, więc do leja rozkładu. Nie martwcie się, tym razem nic nie musicie robić, wasze ziemskie groby, te z ziemskie powłoki już dotyka woda i ogień, ziemia i powietrze, zmuszając was do karkołomnych ruchów, jakże jednak dla was niebezpiecznych.

Czas uśpienia minął, nastał czas ludzi duchowo żywych, resztę, choć to większość, zaczęła zanikać już ostatecznie.

Więc, wszyscy ciemni i duchowo martwi dzwońcie, komentujcie, oglądajcie i słuchajcie, wasze myśli, słowa i czyny już się palą w ogniu Bożym, którym Jestem. Taki to już ten palący czas nastał, jakże oczyszczający, to czas apokaliptyczny, jedyny w swoim rodzaju i ostateczny.

Płonący Boży ogień Jezus Chrystus

Skomentuj »